2016-12-28

Coś się kończy, coś się zaczyna


Drodzy i mili! Z zadowoleniem melduję, że po bohaterskiej walce z Bloggerem, panelem klienta ovh.pl oraz własnym lenistwem, niniejszym przenoszę swoją skromną aktywność blogerską na dwie nowe domeny:

www.agnhalas.pl - Hałas w sieci

oraz

www.agnhalas.com - World of Darkgleam (blog po angielsku).

Od dzisiaj to tam będą się pojawiać aktualne informacje o szykujących się publikacjach, wystąpieniach konwentowych i innych, jak również różnej maści przemyślenia i ciekawostki.

Blog "Między kotem a komputerem" pozostaje online, ale nie będę tu już zamieszczać nowych materiałów.

Dziękuję wszystkim, którzy regularnie tu zaglądali, i mam nadzieję, że dacie się zaprosić w nowe progi! Do przeczytania!


2016-12-27

UWAGA! Blog w przebudowie!


Tak jak zapowiadałam - pracuję właśnie nad przenoszeniem części materiałów ze starego bloga na nowy! Niektóre podstrony i wpisy tymczasowo "poznikały", ale lada dzień powinny już być dostępne pod nowym adresem.






2016-12-24

Wesołych Świąt!


Naiwnie miałam nadzieję, że zdążę postawić nowy blog przed Bożym Narodzeniem, ale niestety się nie udało. Dlatego jeszcze na łamach starego bloga życzę wszystkim zaglądającym przyjemnych Świąt (lub po prostu odrobiny relaksu i czasu dla siebie, jeśli nie świętujecie), zdrowia, pomyślności i spokoju ducha. I oby 2017 był dla nas wszystkich dobrym rokiem.

Obraz na dziś - Bartolomé Esteban Murillo (1617-1682), "Narodziny Chrystusa". Podoba mi się realistycznie namalowana stajenka z walającym się na ziemi sianem oraz podróżnymi tobołkami na pierwszym planie. Pasterze oczywiście wyglądają jak XVII-wieczni wieśniacy hiszpańscy w zniszczonych ubraniach (trafiła się nawet pasterka - i nie chodzi o mszę świąteczną), ale ta typowa dla wielu obrazów religijnych anachroniczność szczegółów nigdy mnie nie raziła. Ładna jest tutaj Maryja, też o typowo hiszpańskiej urodzie.






2016-12-18

Zmiany, zmiany...


Od jakiegoś czasu zapowiadałam, że przymierzam się do mniejszego lub większego przemeblowania na blogu. Długo brakowało mi czasu i energii, żeby się za to zabrać (więc jedyną obserwowalną zmianą był spadek częstotliwości pojawiania się wpisów), ale kiedyś w końcu trzeba. Po rozważeniu różnych strategii (łącznie z najbardziej radykalną - skasować bloga w ogóle, a w zamian postawić tylko statyczną stronę autorską) zdecydowałam, że:
1) nie rezygnuję z blogowania, 
2) zostaję na Bloggerze - może mało profesjonalnie, ale tutaj przynajmniej już znam wszystkie wady i zalety interfejsu, 
3) zamiast przemeblowywać "zagracone mieszkanie" (tak właśnie myślę o obecnym blogu) i wyrzucać z niego połowę sprzętów, bibelotów i niepotrzebnych pamiątek, urządzę sobie nowe.

W najbliższym miesiącu pojawi się online nowy blog autorski w polskiej oraz angielskiej wersji językowej i przeniosę tam najważniejsze materiały stąd (biogram, informacje o książkach i opowiadaniach, prawdopodobnie również relacje z konwentów oraz polecanki Esensji). "Między kotem a komputerem" pozostanie online pod starym adresem jako blog z ciekawostkami, ale nie będę już raczej wstawiała tutaj nowych notek.

Tak więc - jeżeli coś nie będzie tutaj tymczasowo działać, poznika część notek, to dlatego, że blog jest aktualnie w przebudowie (a raczej jest kanibalizowany na rzecz nowego).





A z wieści aktualnych? Na początku grudnia dostałam miłą informację - moje opowiadanie "Rytuał piasku" przetłumaczone na angielski ukazało się w zinie Aphelion Webzine:

Agnieszka Halas - The Sand Ritual

Jak mawiała Yennefer - "mała rzecz, a cieszy". Poza tym mam już potwierdzenie, że w drugim kwartale 2017 r. nowiutkie, niezbyt długie opowiadanie "Najlepsze pierogi w Kocierbie" ukaże się w "Nowej Fantastyce". Z kolei w okolicach lutego/marca na rynku powinno się pojawić wznowienie "Dwóch kart" szykowane przez Rebis.

W sieci pojawiła się też pierwsza recenzja antologii "Na nocnej zmianie", gdzie w dobrym towarzystwie występuje Krzyczący w Ciemności. Recenzję napisał Damian Podoba.



2016-11-29

Wieści listopadowe


Obiecywałam sobie, że mając w listopadzie do dyspozycji trochę więcej wolnego czasu, będę częściej zamieszczać wpisy na blogu, ale jakoś tak wyszło, że wolny czas został spożytkowany na inne aktywności... Mam różne plany i różne projekty, niektóre w trakcie realizacji, inne dopiero w fazie niemrawego wykluwania się. Blog prędzej czy później pewnie doczeka się przebudowy, ale to dopiero w Nowym Roku.

Za mną Falkon - bardzo udany w tym roku, zorganizowany zdecydowanie lepiej niż w poprzednich latach (to nie tylko moje zdanie). Na dniach postaram się zamieścić fotorelację. Wygłosiłam prelekcję o trądzie (ku mojej uldze tym razem nikt nie zemdlał), wzięłam udział w dwóch fajnych panelach dyskusyjnych i spędziłam masę czasu, słuchając prelekcji popularnonaukowych oraz "ogólnociekawostkowych". Generalnie moje pozytywne wrażenia z festiwalu w dużym stopniu pokrywają się z wrażeniami Achiki, której relację z Falkonu możecie przeczytać w Esensji.




Z wieści literackich: na Falkonie, zgodnie z planem, miała swoją premierę antologia Fabryki Słów "Na nocnej zmianie. Pióra Falkonu", w której znalazło się moje opowiadanie "Panicz z Ertel-Sega". Mam też informację dla tych, którzy ewentualnie próbowaliby zakupić przed świętami któryś z tomów "Teatru węży" - otóż chwilowo nie jest to możliwe, chyba że na Allegro. Wspominałam już, ale powtórzę - zarówno ebookowe, jak i papierowe wydanie "Teatru..." zostały przejściowo wycofane z dystrybucji, bo w 2017 r. nakładem Rebisu ukaże się wznowienie wszystkich trzech tomów w jednolitej szacie graficznej. (Właśnie jestem w trakcie wykonywania korekty autorskiej "Pośród cieni".)

Koty mają się dobrze. Ofelia albo śpi, albo wyleguje się w charakterze Precla Kanapowego, albo (z rzadka) przemyka po domu i warczy na Sammeta. Sammet, który mimo zimnej pogody nadal spędza średnio po pół nocy na dworze, jak co roku zamienił się w Kocura bez Dna (od znajomego zasłyszałam inne piękne określenie na łakomego kota: Kotoleon Nienażarte) i pochłania niewiarygodne ilości jedzenia, ale nic po nim nie widać, tylko sierść zamienił na zimową. Wczoraj po południu spożył resztkę saszetki, gotowane kurze mięsko z rosołkiem, zakąsił chrupkami, a potem wskoczył na kuchenny stół i tak długo go okupował, wołając "arr, arr!" (w wolnym tłumaczeniu: dawaj babo żreć!), że w końcu otworzyłam świeżą saszetkę z indykiem i dałam draniowi połowę. Zjadł do czysta!




2016-11-03

Falkon 2016 - rozkład jazdy


Jesień - a zwłaszcza późna jesień - generalnie nie jest najprzyjaźniejszą porą roku, ale ma jedną zaletę. Od roku 2000 w pierwszej połowie listopada - czasem trochę wcześniej, czasem później - w Lublinie nieprzerwanie odbywają się Falkony. Impreza, która na początku swojej historii była kameralnym konwentem odbywającym się w IV LO na Czwartku, na przestrzeni lat rozrosła się i przekształciła nie do poznania - dzisiaj jej rozmach i nieco jarmarczna atmosfera drażnią niektórych, wabią innych. Mam do Falkonu nieustający sentyment od lat studenckich, pamiętam jego pierwsze edycje, przechowuję w pamięci wachlarz kolorowych wspomnień związanych z tą imprezą i należę do tych osób, które NIE narzekają na Targi Lublin jako lokalizację. Owszem, jest głośno, momentami zgiełk ogłusza, tłumy się kłębią, a w namiotach prelekcyjnych można uświerknąć z zimna, ale... aura wielkiego festynu fantastycznego - iście karnawałowa, a nie listopadowa - ma swój urok. Przynajmniej dla mnie.

Panie i panowie, już niedługo, dosłownie tuż za progiem - siedemnasta edycja największej imprezy fantastycznej na wschód od Wisły:




 
Oto moje prelekcje oraz inne punkty programu, w których wezmę udział:



Piątek 13:00
Prelekcja Przyczajony gwóźdź, ukryte powrósło: czary i przesądy w hodowli zwierząt
(Sala konferencyjna B1, 50 min.) 

Opis: Hodowli bydła i owiec towarzyszyło w dawnej Polsce mnóstwo najróżniejszych zabobonów. Czarownice odbierały krowom mleko i zsyłały choroby na inwentarz, a na terenach górskich każdy baca musiał być wprawnym czarownikiem. Jak można wydoić rzemień? Co zakopywano pod zagrodą dla owiec? Od czego krowy doją się krwią i jak sprawić, żeby czarownicy wypadły zęby? Przyjdźcie i posłuchajcie tych oraz innych ciekawostek.



Piątek 21:00 
Panel Czy możemy być długowieczni? 
Stanisław Krawczyk, Marcin Przybyłek, Agnieszka Hałas, Simon Zack, Istvan Vizvary
(Antresola, 50 min.)


Sobota 17:00
Panel Moralność w uniwersum "Harry'ego Pottera"
Magdalena Stonawska, Marta Kładź-Kocot, Katarzyna Nowacka, Zofia von Hotzka, Michał Ochnik, Agnieszka Hałas
(Sala konferencyjna B1, 50 min.)


Sobota 18:00
DYŻUR AUTOGRAFOWY
(Stoisko autografowe)

   

Niedziela 15:00 
Prelekcja Trąd: choroba o wielu obliczach
(Sala konferencyjna B1, 50 min.)

Opis: W Starym Testamencie trąd pojawia się jako budząca przerażenie kara Boża. Do dziś pozostaje poważnym problemem w Indiach, Brazylii i innych krajach. Co dzisiaj wiemy o tej chorobie? Jak można ją leczyć? Jak zmieniła się nasza wiedza o niej dzięki najnowszym technikom biologii molekularnej? Opowiem też w skrócie historię trądu na kontynencie europejskim i przedstawię sylwetki najsłynniejszych trędowatych.
(UWAGA - prelekcja w Power Poincie, materiał zawiera nieprzyjemne zdjęcia. Nie dla dzieci!!!)


Wszystko wskazuje na to, że jeśli podstępnie nie dopadnie mnie żadne choróbsko ani nie zaistnieją inne nieprzewidziane okoliczności, będę się kręcić po terenie Targów przez większość piątku aż do późnego wieczora, sobotnie popołudnie i większość niedzieli - jak szaleć, to szaleć! Do zobaczenia!


2016-11-01

Płomyczek w ciemności


Jedni rozdzierają szaty nad tym, że złowrogie obce Halloween zagraża naszej rodzimej tradycji odwiedzania grobów, wprowadza wpływy pogańskie, szatańskie i co to będzie. Inni narzekają, że zamiast nastroju jesiennej zadumy przeżywamy na cmentarzach inwazję obrzydliwej komercji - grające znicze ze sztucznymi diamencikami, stragany z kiełbasą, pańską skórką i zabawkami dla dzieci - oraz festiwal próżności nad grobem bliźniego (czytaj: ciocie w nowych kozaczkach, z trwałą świeżo od fryzjera, oraz rywalizacja, czyj znicz większy), ogólnie odpust, jarmark i ohyda. Cytując wypowiedzi znajomych z Facebooka:

"Kebab, rurki z kremem, kawa, herbata, stoliki, szczekające pieski na baterie [...] świecące i
grające aniołki, szczypki..."

"...w tym roku hitem bazarku okołocmentarnego okazało się stoisko z rydzami. Miejsce drugie: kaszanka i kiełbasa wiejska. Za to pańska skórka i "szyszki" z dmuchanego ryżu schodzą słabo - wyraźny problem z nadprodukcją. Ilość osób robiących śłit focie z pięknie udekorowanym grobem powala. (I to wcale nie gimbaza tylko panie i panowie 60+). Awantury jak postawić świeczki, znudzone dzieciaki plus dwójka Rumunów (chyba?) grających w kółko na harmoszce "Rozkwitały jabłonie i grusze" (nie pytajcie dlaczego - nie wiem)."


Na szczęście w Lublinie na cmentarzu przy ulicy Lipowej nie było dzisiaj ani rydzów, ani piesków na baterie, ani kaszanki, ani rurek z kremem. Nie widziałam też niesławnych zniczy ze sztucznymi diamencikami i pozytywką. Był mżący z zachmurzonego nieba deszcz, opadające żółte liście, mnóstwo białych oraz kolorowych chryzantem, spokojnie palące się płomyczki zniczy "z daszkiem" i niespokojnie tańczące, kopcące płomienie lampek starego typu - tych bez daszka. Byli ludzie pod parasolami mijający się ostrożnie w cmentarnych alejkach 
i kwesta na odnowę cmentarnych zabytków w wykonaniu przemarzniętych kwestujących. Pochylone stare drzewa, omszałe ze starości nagrobki, zziębnięte ręce zapalające kolejną zapałkę, kolejny znicz - przy pomnikach upamiętniających zbrodnię katyńską, masakrę na Wołyniu, przy grobach Józefa Czechowicza i generała Tumidajskiego. Co roku przychodzę na ten cmentarz 1 listopada, marznę, patrzę na bogato przybrane groby oraz na te, na których pali się tylko jedna samotna świeczka, na setki falujących płomyków pod pomnikami, i za każdym razem na nowo dociera do mnie, czemu właśnie płomyczek w ciemności jest symbolem nieśmiertelnej duszy.

W chwili, gdy piszę te słowa, jest już wieczór. Siąpiący deszcz przemienił się w ulewę, na cmentarzach pewnie nie ma żywej duszy - tylko dogasające znicze i moknące wiązanki, a poniższa piosenka (z płyty zatytułowanej - zbiegiem okoliczności - "Ghostlights") ładnie oddaje mój nastrój.





Image courtesy of 9comeback at FreeDigitalPhotos.net