2012-04-23

Cmentarz w Tyliczu


Lubię spacerować wśród grobów. Bardzo duże wrażenie zrobił na mnie niemal tysiącletni cmentarz żydowski w Wormacji, ale ponieważ nie jestem historykiem, z taką samą zadumą zwiedzam cmentarze znacznie nowsze, nad którymi nie unosi się duch wielu minionych stuleci. Nazwiska na nagrobkach pobudzają do rozmyślania o ludziach, którzy żyli i odeszli, pozostawiając po sobie jedynie lakoniczne wzmianki w księgach parafialnych i litery wykute w kamieniu.

W Tyliczu (bardzo przyjemna miejscowość w Małopolsce, niedaleko Krynicy Górskiej) znajdują się dwa cmentarze. Jeden stary, nieużywany, zarośnięty wysoką trawą i chaszczami; nagrobki zapadły się w ziemię, z niektórych ocalały już tylko krzyże. Drugi, tuż przy cerkwi, zadbany, pełen kwiatów - sztucznych co prawda, ale z odległości ich sztuczność nie rzuca się w oczy. Starsze nagrobki z kamienia (na niektórych napisy cyrylicą), nowsze z lastryko. Niby zwykły wiejski cmentarzyk, ale ładny, zwłaszcza rano, kiedy rosa błyszczy na trawie. Poszliśmy tam przed wyjściem na szlak, spędziliśmy trochę czasu czytając napisy na płytach i zrobiliśmy kilka zdjęć, między innymi te:


 (Fot. J. Żuchowski)


A później powstał wiersz.


Cmentarz w Tyliczu

weszliśmy cicho
popatrz ile tu kwiatów
zdziwiłam się

i twarze na nagrobkach
jak zamknięte szkatułki
karmią się rosą i światłem
któż spisze ich opowieści

brodząc w mokrej trawie czytałam.
że ktoś odszedł z tego świata
mając trzydzieści dziewięć lat
a ktoś inny dożył osiemdziesięciu sześciu

z obtłuczonego krzyża odcyfrowałeś
na wpół zatarty napis cyrylicą

Fiodor o ukruszonym nazwisku
na zawsze uwolniony
z klatki chorującego ciała
może właśnie sadzi asfodele w ogrodzie
albo słucha jak szumi samowar
w kuchni po drugiej stronie obłoków

słońce wyszło zza chmur
gdy fotografowałeś cerkiew

i bukiet pomarańczowych sztucznych lilii
uwieczniłeś dla mnie na zdjęciu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz