2012-04-30

Czary - praktyczne porady sprzed wieków


Wprawdzie nie pamiętam, skąd się u mnie wzięły, ale jestem szczęśliwą posiadaczką kserówek z książki "Czarna magia: Jej tajemnice oraz zasady praktycznego zastosowania" autorstwa niejakiego I. H. K. (Wydawnictwo MITEL, Gdynia 1991). Jeśli ktoś pisze fantasy, albo po prostu interesuje się tematem, jest to pozycja doprawdy ciekawa. Jeśli o mnie chodzi, jestem bezlitosnym sceptykiem, ścisłowcem z wykształcenia, w magię nie wierzę i zaklęć nie rzucam - natomiast bardzo lubię czytać zarówno książki popularnonaukowe, jak i materiały źródłowe z tej dziedziny. Raz, że to prawdziwa kopalnia pomysłów, a dwa, te informacje są często fascynujące (a czasami jest się z czego pośmiać).

I. H. K. oprócz przeróżnych informacji i instrukcji z dziedziny okultyzmu (od larw, egregor i karmy po produkcję talizmanów) poświęca cały rozdział na wyliczenie praktycznych porad z dziedziny magii, zaczerpniętych ze starych ksiąg magicznych (niestety nie podaje źródeł). Oto kilka co barwniejszych przepisów.

Porost włosów.  Spalić kilkanaście pszczół, zmieszać ich popiół z sadłem szczura, mieszaninę wrzucić do łyżki olejku różanego; dodać popiołu z kasztanów lub bobu palonego; w miejscu posmarowanym tym preparatem niechybnie wyrosną włosy.

Diabeł. Aby osoba śpiąca ujrzała we śnie diabła, trzeba wziąć krwi dudka i posmarować nią twarz śpiącego.



Krew dudka (Upupa epops) rozmazana na twarzy śpiącego miała powodować, że przyśni mu się diabeł. Zdjęcie: Wikipedia
 

Kobieta. Aby zmusić kobietę do przyznania się, co czyniła, trzeba wziąć żabę, wyrwać jej język, wrzucić ją z powrotem do wody; język położyć na sercu kobiety śpiącej, a ta przez sen odpowie na wszystkie zadane pytania.

Pijaństwo. Jeśli wrzucić do naczynia z wódką kilka węgorzy i zostawić tak długo, aż zdechną, to człowiek, który wypije takiej wódki, nabierze do niej tak wielkiego wstrętu, że być może już nigdy w życiu do niej nie wróci. [Mnie bierze wstręt po samym przeczytaniu - AH]

Ptaki. Aby ująć do ręki nieoswojonego ptaka, trzeba wziąć jakiegokolwiek ziarna, zmieszać z drożdżami winnymi i sokiem cykuty, rozsypać po ziemi; ptak, który połknie takie ziarno, nie będzie mógł wcale latać. [Ten przepis mógł działać, zważywszy na odurzające i toksyczne działanie szaleju jadowitego, czyli cykuty (Cicuta virosa), ale nie wiem, czy nie skończyłoby się to dla ptaka śmiercią - AH] 

Marzenia miłosne. Aby się od nich uwolnić, położyć na brzuchu sztabę ołowianą w kształcie krzyża. 

Widzenia. Jeśli chcecie widzieć to, czego inni nigdy nie ujrzą, weźcie sadła kociego i tłuszczu z kury białej, zmieszajcie i natrzyjcie mieszaniną powieki.

I moje ulubione:

Żeby zmusić do śmiechu dziewicę. Wziąć trzy małe ziarnka bobu, umieścić każde z nich między dwoma palcami prawej ręki, położyć rękę na sercu, wejrzeć z powagą na osobę i wymówić:
"Ego ago et superago et consummatum est"
lub (z trzema ziarnkami białej fasoli):
"Ebe, mebe, matristope".

:))

4 komentarze:

  1. Nie jestem dziewicą, ale czuję się rozśmieszona :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja o tym"Ebe, mebe, matristope" gdzieś czytałam...Bohater książki włożył te ziarnka do ust.
    Całość -fajna!
    Nie będę palić pszczół,żeby mi kumpel nie łysiał!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Znajoma mówi, że o "Ebe, mebe..." jest mowa w książce Magdaleny Samozwaniec "Maria i Magdalena", w kontekście tego, że bohaterki czytają poradniki okultystyczne i się zaśmiewają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tak nei wierzę w to, ale jednak jestem przekonana, że w każdym tekście literackim oraz opowaidaniu czy legedndzie jest cień cien prawdy. Człowiek, aby stwierdzić musi coś wcześniej przeżyć, zobaczyć lub usłyszeć...:)

    OdpowiedzUsuń