2012-04-24

Mandragora w magii i medycynie

Każdy, kto czytał sagę o wiedźminie, pamięta zapewne pędzony przez wampira Regisa bimber mandragorowy, którym w "Chrzcie ognia" urżnęli się Geralt, Jaskier et consortes. Mandragora pojawia się też w drugim tomie cyklu o Harrym Potterze; sporządzony z niej eliksir ożywia ofiary bazyliszka. Zarówno Sapkowski, jak i J. K. Rowling czerpali z "naszoświatowych" wierzeń i przesądów dotyczących tej trującej, psychoaktywnej rośliny.

Mity greckie mówią, że gdy Prometeusz wisiał przykuty za karę do skały, a orzeł szarpał mu wątrobę, z krwi spływającej na ziemię wyrósł krzak mandragory, którą starożytni Grecy nazywali również "zielem Prometeusza". Mandragora lekarska (Mandragora officinarum) należy do rodziny psiankowatych. Jako roślina lecznicza wymieniona jest już w staroegipskim papirusie Ebersa z 1550 r. p.n.e. Egipcjanie wiedzieli, że żółte, silnie pachnące owoce tej rośliny, nazywane "jabłkami miłości", użyte we właściwych dawkach są silnym afrodyzjakiem. W starożytnej Grecji i Rzymie stosowano ją też jako środek przeciwbólowy (np. na reumatyzm lub do otępiania pacjentów przed operacją) i nasenny.

Silnie zgrubiały, powykręcany korzeń mandragory, który często przypomina sylwetkę ludzką, w średniowieczu wykorzystywany był jako talizman. Nazywano go "alrauną" i wierzono, że przynosi posiadaczowi szczęście oraz bogactwa. Alrauną należało się troskliwie opiekować, niczym małym człowieczkiem: ubierać w szyte specjalnie dla niej odzienie, kłaść w wyściełanym pudełeczku czy domku, dawać do "spróbowania" kąski potraw, a raz w tygodniu kąpać ją... w czerwonym winie.

Uważano, że mandragora wyrywana z ziemi wydaje zabójczy dla człowieka krzyk. Opowiadano, że aby móc bezpiecznie pozyskać magiczny korzeń, trzeba go obwiązać sznurkiem, za który ciągnąć będzie pies. Na poniższej ilustracji, jak widzimy, pies dzielnie ciągnie, a zbieracz w tym czasie dmie w róg, żeby zagłuszyć wrzask rośliny.



(Rysunek z 17. wieku. Z: Gustav Freytag, Bilder aus der deutschen Vergangenheit.)


Wierzono też, że mandragora rośnie pod szubienicami, a kiełkuje z nasienia wisielców spływającego do ziemi. Ze względu na swoje właściwości narkotyczne wchodziła w skład "maści czarownic", o której opowiem innym razem.

Jaka jest prawda o mandragorze? Podobnie jak dobrze nam znane, rosnące w Polsce rośliny z rodziny psiankowatych - bieluń dziędzierzawa, pokrzyk wilcza jagoda i lulek czarny - zawiera ona trujące alkaloidy: skopolaminę, hioscyjaminę i atropinę. Spożyta ma działanie silnie pobudzające i odurzające.

(Źródła: Bernt Karger-Decker, Die Geschichte der Medizin. Von der Antike bis zur Gegenwart, Albatros, Berlin 1992; Wikipedia)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz