2012-04-19

Muchomor czerwony


2 lata temu w lesie w okolicach Tylicza (na granicy Beskidu Sądeckiego i Beskidu Niskiego) mój mąż sfotografował tego ładnego grzyba. Łatwo można go zidentyfikować po czerwonym kapeluszu z białymi kropkami, białych blaszkach i białym trzonie z kryzą oraz pochwą tej samej barwy. To muchomor czerwony (Amanita muscaria), bardzo pospolity w lasach całej Polski. Rośnie na całej półkuli północnej, powszechnie występuje też w plantacjach sosnowych na półkuli południowej (Australia, Nowa Zelandia etc.)

Choć wiele osób na hasło "muchomor czerwony" reaguje odruchowym skojarzeniem "grzyb śmiertelnie trujący", w rzeczywistości wcale tak nie jest. A. muscaria ma silne właściwości psychoaktywne - był wykorzystywany do odurzania się m.in. przez szamanów syberyjskich oraz Wikingów. Zawiera kwas ibotenowy i niewielkie ilości muskaryny; w wysuszonym grzybie obecny jest także produkt dekarboksylacji kwasu ibotenowego, związek o nazwie muscymol. Objawy zatrucia występują szybko, nawet w pół godziny po spożyciu. Substancje trujące działają na ośrodkowy i obwodowy układ nerwowy oraz układ krążenia, powodując osłabienie i uczucie zmęczenia, bóle i zawroty głowy, dezorientację oraz nieżyt żołądkowo-jelitowy (nudności, wymioty). Stopniowo dołączają się: nadmierna aktywność ruchowa, pobudzenie, halucynacje wzrokowe, delirium. Charakterystyczne są okresy naprzemiennego pobudzenia i głębokiego snu. W ciężkich zatruciach u dzieci mogą wystąpić drgawki. Małe ilości muskaryny zawarte w muchomorze czerwonym nie mają właściwości halucynogennych, odpowiadają natomiast za niemiłe efekty w postaci sensacji żołądkowych, biegunki, nadmiernego pocenia i ślinienia się.

Muchomor czerwony (w Japonii nosi nazwę 'beni-tengu-take", co znaczy "szkarłatny długonosy chochlikowy grzyb") bywa używany do trucia much: trzeba go w tym celu zasypać cukrem albo obgotować w mleku, a muchy, które napiją się płynu, padną otumanione (słyszałam, że muchy otrute w ten sposób należy czym prędzej spalić, inaczej jak się prześpią, to znowu zaczną latać i brzęczeć - ale nie ręczę, że to prawda). Był dawniej wykorzystywany w Europie i Ameryce Północnej w medycynie ludowej oraz homeopatycznej (wyłącznie jako bardzo rozcieńczony ekstrakt - jeszcze w latach 50. XX wieku rekomendowano go jako lek na drżączkę i niektóre problemy skórne). Jednak na przestrzeni wieków najczęściej korzystano z jego właściwości psychoaktywnych. Konsumpcję A. muscaria od wieków praktykowały autochtoniczne plemiona żyjące na Zachodniej Syberii i na Kamczatce, w tym Czukcze, Koriakowie i Eskimosi. Uważali oni muchomora za "istotę nadprzyrodzoną". Wykorzystywali go zarówno do zwykłego odurzania się, jak i w magicznych rytuałach, w celu nawiązania kontaktu z duchami, odbycia podróży do innych światów i przepowiadania przyszłości. Uważano, że duch muchomora wstępuje w szamana lub szamankę i przemawia przez nich. W książce Christophera Hobbsa pt. Medicinal mushrooms zacytowana jest taka oto pieśń śpiewana przez jedno z syberyjskich plemion:


Och, mały muchomorku w złote paski, chao-chao-chao
Jakież wieści mi przynosisz, chao-chao-chao
Mały wzorzysty muchomorku w złote paski, chao-chao-chao
Wiele wieści, wiele słów masz dla mnie, chao-chao-chao
[nieznane słowo] umieszczany jest na złotej trawie, chao-chao-chao
Mała kaczuszko, mała kaczko, chao-chao-chao
Połowa ciebie chodzi po ziemi, chao-chao-chao
I druga połowa chodzi po ziemi, chao-chao-chao
Więc jedna musi się kołysać, chao-chao-chao
Wśród muchomorów jesteś małym muchomorkiem. 


W kulturach, w których te grzyby spożywano często, jednorazowo zjadano zwykle od 1 do 11 owocników. Uważano, że najskuteczniejsze w indukowaniu halucynacji są owocniki starsze, konsumowane po wysuszeniu; świeże są podobno bardziej trujące. Jednakże w literaturze opisano co najmniej piętnaście sposobów konsumpcji muchomora: grzyby te jadano na surowo, smażone, gotowane, suszone, pito wywar bądź napar z nich, ale halucynacje można wywołać także... pijąc mocz osoby, która wcześniej zjadła muchomory, bądź spożywając mięso renifera, który się na nich pasł. Znane są historie o mieszkańcach Syberii, którzy pili mocz ludzi odurzonych A. muscaria; podobno dawkę grzyba można w ten sposób "zrecyklingować" przez 4 czy 5 osób!!!!

Ponieważ wyższe stężenie substancji trujących występuje w skórce kapelusza, niektórzy ściągają tę skórkę, a następnie obgotowują muchomora w wodzie, po czym spożywają go jako grzyb jadalny. W niektórych częściach Japonii muchomory czerwone suszy się, potem marynuje, a przed spożyciem płucze. Na Falkonie 2012 odważni mogli dokonać degustacji marynowanych muchomorów czerwonych (w zalewie octowej) przyniesionych przez jednego z wykładowców: wszystkie grzyby zostały zjedzone i chyba nikt nie umarł!


UWAGA: Zawartość substancji trujących w muchomorze czerwonym może zależeć od pory roku, gleby, od drzew, pod którymi rośnie oraz innych czynników. Grzyb ten nie jest nawet w przybliżeniu tak niebezpieczny jak muchomor sromotnikowy, ale to nie znaczy, że jest nieszkodliwy. W postaci surowej, nieprzetworzonej jest grzybem trującym i nie polecam nikomu eksperymentowania z nim.

(Źródła: Zatrucia ostre grzybami i roślinami wyższymi, Piotr Burda, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998; Christopher Hobbs, Medicinal mushrooms, Botanical Press, Summertown, Tennessee 1986).
 
 Prawda, że ciekawy grzybek? Zważywszy na jego właściwości halucynogenne - wszystkie obrazki przedstawiające krasnoludki oraz inne leśne stworki siedzące na muchomorach nabierają nagle nowego znaczenia...

A oto zdjęcie młodego muchomora czerwonego zrobione przy innej okazji i w innym lesie:




 (Fot. J. Żuchowski)


Tym, którzy nie czytali, polecam również wpisy: Mandragora w magii i medycynie oraz Medycyna europejska w XVIII wieku: przykładowe przepisy.


2 komentarze:

  1. Na Syberii po rewolucji w braku wódki stosowano wywar z muchomora.
    Tzn. zamożniejsi pili wywar. Biedniejsi siuśki bogatszych i tak do któregoś rozcieńczenia.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam kolegę zielarza i od pół roku pije nalewkę z muchomora :D jak widać żyję

    OdpowiedzUsuń