2012-05-19

Wierzenia słowiańskie: Jeszcze 5 mało znanych demonów słowiańskich


Wierzenia słowiańskie są tak szerokim tematem, że starczyłoby go na dwadzieścia wpisów. Fajermon, stuchacz czy biali ludzie nie wyczerpują bynajmniej listy ciekawych istot demonicznych, w jakie wierzyli nasi przodkowie. Dziś te wierzenia są już w większości zapomniane - pamiętają o nich antropolodzy oraz... pisarze tworzący fantasy bądź grozę, dla których opowieści o rusałkach, strzygach i płanetnikach stanowią bogate źródło inspiracji. Wybrałam dla Was jeszcze 5 dalszych interesujących stworów opisanych w leksykonie Podgórskich. 

libera - śląski demon ziejący ogniem, widywany nocą jako unoszące się w powietrzu usta, z których wydobywa się płomień. (Może krewniak fajermona?)

maruda - demoniczna postać kobieca, dręcząca dzieci w kołyskach. Aby uchronić dziecko przed marudą, w XIX wieku uciekano się do specjalnych zabiegów magicznych. Brano na przykład trzy wrzeciona, trzy łyżki, kłębek nici i wkładano to wszystko do miski z wodą, aby marudy bawiły się zwijaniem nici i zostawiły dziecko w spokoju;

manek - diabelska moneta, która po wydaniu powracała do sakiewki czy kieszeni tego, komu manek służył. Monetę taką dostawało się od diabła w zamian za zaprzedanie duszy. Można było ją łatwo zidentyfikować po... różkach, które czasem z niej wystawały, a potem chowały się. Dla śmiałków, którzy pragnęliby wejść w posiadanie diabelskiej monety bez oddawania duszy diabłu, tradycja ludowa podaje alternatywny przepis na manka. Należy mianowicie włożyć zwykłą monetę pod średni palec lewej nogi i chodzić z nią 9 dni. Przez ten czas nie wolno odwiedzać kościoła ani też modlić się, nie wolno się myć ani strzyc, trzeba natomiast nieustannie marzyć o tym, aby zwykły pieniądz zamienił się w manka. (Ktoś ma ochotę wypróbować?)

kobyli łeb - straszydło widywane w wielu regionach Polski: latający koński łeb lub końska czaszka. Z opisu wydaje się raczej mało złowrogie. W XIX w. we Włóknie pod Skokami w Wielkopolsce w połowie marca pojawiał się o zachodzie słońca koński łeb, który zagradzał ludziom drogę i zatrzymywał ich aż do zapadnięcia nocy. W Praszce nad Prosną koński łeb na krótkich nogach włóczył się koło cmentarza, strasząc ludzi, ale nie czyniąc im nic złego. (Może szukał po prostu towarzystwa?)

I coś z moich rodzinnych stron:

spor, sporysz - demon zbożowy, który - jak wierzono w rejonie lubelskim - zsyłał obfite plony zbóż. Sporyszami miały być zwierzątka podobne do szczurów z woreczkami albo do chomików. (Chomik, czytasz to? :) ) Bóstwo o takiej samej nazwie czczone było na Białorusi jako personifikacja osobistego powodzenia i pomnażania dobytku, zwłaszcza plonów. Grzyb pasożytujący na pszenicy, który też nosi nazwę sporysz, uważano za "matkę zboża" i dobrą wróżbę plonów.

(Źródło: Barbara i Adam Podgórscy, Encyklopedia demonów, Wydawnictwo Astrum, Wrocław 2000)

 
(Zdjęcie: Wikipedia)



4 komentarze:

  1. Maruda - coś o mnie :D Powiem mężowi, żeby mi skądś zorganizował trochę nici do zwijania, to dzieci odetchną z ulgą :D
    cranberry (rechocząca nad kompem ku zgorszeniu potomstwa)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej... Wyobraziłam sobie, jak siedzisz w misce i zwijasz :D (też rechocze)

    OdpowiedzUsuń
  3. A był demon wiercibrzuch ?Bo mnie tak mąż nazywa...
    Te zabiegi na marudę fajne.Manek to dzisiaj powinien być raczej banknot,prędzej odcisków dostanę niż kasa do mnie wróci. Moneta z różkami -słodkie!
    Chomik czyta! I fuka!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. W leksykonie nie ma wiercibrzucha :) A co się tyczy manka, w dzisiejszych czasach największym problemem byłaby chyba konieczność niemycia się przez 9 dni :D

    OdpowiedzUsuń