2012-06-10

Wiersze. Dla odmiany.

Ponieważ mamy czarodziejski czerwiec... :)
-- 

Sen o lunaparku
 

kiedy chrabąszcz w cylindrze da sygnał
zakwitną liliowe skrzydła karuzel
 
zabrzmią szklane dzwonki gwiazd
i karuzele wzlecą w niebo
 
muzyka będzie grać i grać
diabelskie koło porwie nas w diabelski tan
 
będziemy biec po mostach z chmur
wiatr zagra nam czerwcowe tango
aż wyzłoci się i wysrebrzy noc
 
gdy zakwitną liliowe skrzydła karuzel

--

Ja w lustrze
 

gdybym była jak księżniczki z obrazów
mówiłabym językiem brokatu
znała pozłacane odpowiedzi
na najgładsze żądło
 
umiałabym pisać wachlarzem
scenariusze intryg
kryć się umiejętnie
za maską uśmiechu i szminek
 
a oto patrzę na siebie w lustrze
twarz bez żadnych tajemnic
proste linie rąk
 
i niebieskie oczy w których błyszczą
wiersze

--

Hekate


nadeszła godzina obrzędu
stara kobieta odwraca twarz od światła
 
ciszę zmierzchu rozdziera krzyk rodzącej
pod szubienicą na rozstajnych drogach
czuwa strażniczka nowego życia
wokół jej ramion
owinęły się święte węże
 
uwieńczona bluszczem i tojadem
kryje pod powiekami tajemnice
których nie zna świat mężczyzn
 
kiedy lśni w naszych oczach
jesteśmy silne jak ziemia
możemy rozkazywać księżycowi
uwodzić królów i czytać przyszłość z piasku

od strony ludzkich osiedli słychać wycie psów
gaszę swą lampę wylewam oliwę
tobie na ofiarę królowo nocy
 
odwracam twarz od światła
wybieram niezmierzony horyzont
i wolność wilczego biegu




William Blake, "Hekate" (1795)


2 komentarze: