2012-06-30

Wieści - czerwiec/lipiec 2012


Czas mija i różne rzeczy się dzieją. Nadeszło lato - słońce przygrzewa, kot gubi sierść, zboże dojrzewa na polach, a w życiu dojrzewają i finalizują się różne sprawy.

Po pierwsze - it's official, moje opowiadanie "Opowieść o śpiących królewnach" ukaże się w antologii "Science fiction po polsku" wydawnictwa PaperBack, która ma wyjść na przełomie 2012 i 2013 r. Tak, owszem, to wbrew pozorom sf. Ściślej mówiąc - pierwsze opowiadanie sf, jakie napisałam w swej karierze (nie licząc pierwszych koślawych prób literackich dawno temu, które nigdy nie zostały pokazane światu). Ale raczej nie ostatnie.

Po drugie - do sprzedaży trafił lipcowy numer Nowej Fantastyki, a w nim opowiadanie Brada R. Torgersena "Odlatujący" ("Outbound"), o polskim chłopcu w kosmosie, które miałam przyjemność tłumaczyć.



Po trzecie - w lipcowym numerze dwumiesięcznika fantastyczno-kryminalnego QFant (numer w formacie pdf do pobrania ze strony www.qfant.pl od 1 lipca) można przeczytać mój artykuł popularnonaukowy o grzybach trujących pt. "I strzeż się truciciela w kapeluszu".



Po czwarte - niestety, najnowsze wieści z poletka wydawniczego nie są dobre. Ściślej mówiąc, są jednoznacznie złe. Ifryt po energicznym starcie, szumnych planach i zapowiedziach najpierw przyhamował na dłuższy czas, a teraz oficjalnie ogłosił, że zawiesza działalność. W związku z tym to, kiedy i gdzie ukażą się kolejne tomy "Teatru węży", stanęło chwilowo pod dużym znakiem zapytania. Nihil novi sub sole, to nie pierwsza ambitna inicjatywa, która padła w zetknięciu z realiami rynku. Byłam tylko obserwatorem patrzącym z boku, ale jest mi przykro ze względu na to, że kilka dobrych książek nie wyjdzie w najbliższym czasie drukiem, oraz - przede wszystkim - ze względu na osoby, które kupiły "Dwie karty" i czekają na kontynuację. Jeden tom "Teatru..." na rynku, drugi gotów do druku od sierpnia 2011, trzeci napisany w 80%... i w tej chwili nie wiem, co będzie dalej z tymi książkami. Mimo dobrych recenzji, jakie miały "Dwie karty", i grupki entuzjastycznych fanów Krzyczącego. Prędzej czy później reszta cyklu na pewno ujrzy światło dzienne - ale gdzie i kiedy... w tym momencie jedna Buka wie.

Ot, historia ku przestrodze. Jaki z niej morał? Nie pisać cykli? 

Po piąte, bardziej optymistycznie - pod koniec lipca planuję się pojawić w Warszawie na ósmej edycji konwentu Avangarda. Po raz kolejny wygłoszę prelekcję "Wrzody, guzy, szaleństwo. Makabryczne choroby dawniej i dziś", która przyciągnęła liczną publiczność na ostatnim Pyrkonie. Na zeszłorocznej Avangardzie byłam tylko w przelocie przez jeden dzień, ale w pamięć zapadła mi świetna lokalizacja (budynek 34 kampusu SGGW - czysto, nowiutko, przestronnie, obszerne sale wykładowe). W tym roku konwent będzie czterodniowy, lista gości długa, a program wypchany po brzegi atrakcjami, więc gdyby ktoś się wahał, czy jechać - jechać!




A najbliższy tydzień zamierzam spędzić w Beskidach, bez dostępu do sieci. Następna aktualizacja bloga jakoś dopiero w okolicach 12-go lipca. 


3 komentarze:

  1. Przykro czytać.Będziemy czekać!
    A na Polconie będziesz?

    I pogody w Beskidach życzę!Bardzo bardzo.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdeczne dzięki :) Nie, na Polcon się w tym roku nie wybieram.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czwarta wieść rzeczywiście smutna :( Mocno trzymam kciuki, żeby ciąg dalszy "Dwóch kart" dało się jak najszybciej opublikować!

    OdpowiedzUsuń