2012-08-25

Charles Gounod - "Faust"



Nie słucham muzyki poważnej zbyt często, a jeśli już, zwykle wybieram coś z wąskiej listy swoich ulubionych utworów. Należy do nich Faust, słynna opera Charles'a Gounoda w pięciu aktach. Jej francuskojęzyczne libretto, którego autorami są Jules Barbier i Michael Carré, luźno bazuje na dramacie Johanna Wolfganga Goethego Faust (a dokładniej - na jego pierwszej części). Prapremiera miała miejsce 19 marca 1859 r. w Théâtre Lyrique w Paryżu. Początkowo nie najlepiej przyjęty, Faust został ponownie wystawiony w 1862 i stał się, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, hitem. Przed wystawieniem go w cesarskiej Théâtre de l'Académie Royale de Musique w 1869 do V aktu dodano balet. Od tamtego czasu Faust pozostaje najczęściej graną operą na deskach tego teatru. Przez dekady cieszył się olbrzymią popularnością, która przygasła dopiero w latach 50. XX wieku. Jeśli wierzyć Wikipedii, operę tę przetłumaczono na co najmniej 25 języków!

Jej akcja dzieje się w Niemczech w XVI wieku.  Sędziwy uczony, doktor Faust, zaprzedaje duszę diabłu Mefistofelesowi; ten magicznie go odmładza i pomaga uwieść niewinną dziewczynę z ludu, Małgorzatę, którą Faust później porzuca, a jej brata Walentego zabija w pojedynku. Małgorzata, która zaszła z Faustem w ciążę, morduje dziecko zaraz po narodzinach i zostaje wtrącona do więzienia. 


Eugene Delacroix, Faust spotykający Małgorzatę (1828)


Jak na muzykę poważną, ta opera jest łatwa w słuchaniu. Melodie (np. słynna aria Małgorzaty o klejnotach albo chór żołnierzy z Aktu IV) szybko wpadają w ucho, stąd jej ogromna popularność. Partię Mefistofelesa śpiewał m.in. słynny rosyjski bas Fiodor Szalapin. Mam ogromny sentyment do kreacji szatana w tej operze. Mefistofeles występuje w "Fauście" jako szlachcic, kawaler odziany w czerwień, przy szpadzie i z sakiewką pełną złota. Bynajmniej nie jest jednowymiarowym czarnym charakterem, tylko bodaj najbarwniejszą postacią ze wszystkich, niepozbawioną poczucia humoru (m.in. zaleca się do podstarzałej sąsiadki Małgorzaty, owdowiałej pani Marty, a później przed nią ucieka, stwierdzając "A pfu! Co za baba, poślubiłaby nawet diabła!"). 


Fiodor Szalapin w roli Mefistofelesa (1915) (Źródło: Wikipedia)


Polski bas Edward Reszke jako Mefistofeles. (Źródło: Wikipedia)


Faust Gounoda przewija się jako odniesienie w innych dziełach oraz w świecie popkultury (i również dlatego warto go znać). To właśnie inscenizacja tej opery stanowi tło wydarzeń w słynnej powieści grozy Gastona Leroux Upiór Opery, której fabuła rozgrywa się w operze paryskiej, jak również w niektórych ekranizacjach tej powieści (w tym pierwszej i najsłynniejszej z 1925 r. z Lonem Chaney w tytułowej roli). Wzmianka o Fauście pojawia się też, o ile pamiętam, w filmie Grzeszna miłość (Original Sin) z Antonio Banderasem i Angeliną Jolie.

Polecam każdemu, kto lubi muzykę poważną, jak również fanom Upiora Opery, żeby mogli się przekonać, jak niewiele ma wspólnego słynny musical Andrew Lloyd Webbera z prawdziwą operą. Bardzo nie lubię musicalu Webbera, ale to inna historia.

Na zachętę mała próbka z You Tube. Faust, początek Aktu IV. Małgorzata, porzucona przez Fausta, jest z nim w nieślubnej ciąży. Przychodzi do kościoła się modlić, lecz tam czeka Mefistofeles, który - aby ją udręczyć - wygłasza przemowę o utraconej niewinności. W końcu Małgorzata mdleje. Ładna inscenizacja z procesją w kościele, organistą w czerwonym kaftanie i czającymi się efektownie diabłami (ale czemu Mefistofeles ma tutaj na sobie nocną koszulę, w dodatku brudną, nie mam pojęcia.)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz