2012-08-18

Co w trawie piszczy (i rozbija okna)


Jakoś tak jest, przynajmniej w moim przypadku, że jak już robota zwala się na głowę, to zwala się w ilościach hurtowych. Po leniwej pierwszej połowie roku (co m.in. pozwoliło mi postawić tego bloga), teraz obrodziło zleceniami i innymi zadaniami do odhaczenia, więc blog siłą rzeczy schodzi na dalszy plan. We wrześniu wybieram się na kolejny krótki wypad beskidzki, ale jeszcze nie wiem, kiedy i dokąd. Na Polconie mnie nie będzie - następny konwent, na jakim planuję zaszaleć, to Falkon w listopadzie.

"Po stronie mroku" jest już po redakcji i w drugiej korekcie, premiera wypadnie jakoś w połowie września - trochę później w stosunku do pierwotnych ustaleń, ale niedużo. Tymczasem jako akcent diabelski umieszczam tu detal z obrazu niemieckiego malarza Matthiasa Grünewalda (1480-1528). Diabeł rozbija gomółkowe okno, ziejąc ogniem. Bardzo mi się podoba połączenie demonicznej postaci z prozaicznym elementem rodem z XVI-wiecznej codzienności. Czart z furią wygina i rozrywa ołowiane ramki, w których osadzone są okrągłe szybki. Ciekawe, ile trzeba byłoby zapłacić szklarzowi za naprawę?




Detal z ołtarza w Isenheim, ca. 1512-1516. Colmar, Musée d'Unterlinden.


2 komentarze:

  1. Fajny ten diabeł!Wandal jakiś.
    Ale fajnie masz z Beskidami!Powodzenia i pogody!

    chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Albo ciężko sfrustrowany :) "Znowu mi to cholerne pikantne leczo zaszkodziło"?
    Co się tyczy gór - dzięki!!

    OdpowiedzUsuń