2012-08-08

Szatan na przystanku

Pewnie nie powinnam, ale co tam.

Na stronie internetowej Przewodnika Katolickiego można przeczytać fascynujący artykuł Ryszarda Gromadzkiego z 26 lipca 2012 - Zwodniczy rock'n'roll, przestrzegający przed zagrożeniami duchowymi, jakie czyhają na młodzież na wielkich imprezach rockowych typu Przystanek Woodstock. Niewykluczone, że jest to prowokacja i dałam się złapać jak dziecko. Prawdę mówiąc, chyba wolałabym, żeby tak było.

W artykule czytamy między innymi:

Istotą rocka od samego początku był bunt, odrzucenie tradycji we wszelkiej postaci. Czyni to ten rodzaj muzyki idealnym miejscem oddziaływania złego ducha. [...] Jeśli protoplasta rocka zaprzedał swą duszę diabłu, to siłą rzeczy ta muzyka nie może być wolna od wpływu demonów.

A także:

Historia rocka jest aż nadto dobitnym potwierdzeniem tej prawdy. To historia śmierci, seksualnego wyuzdania i dewiacji, szaleństwa, demonicznych uzależnień. [...] O demonicznym uzależnieniu można mówić w wypadku całej plejady tragicznie zmarłych gwiazd rocka. Brian Jones, Janis Joplin, Jim Morrison, Sid Vicious, Kurt Cobain.

Cofnijmy się teraz na chwilę do pierwszej połowy XVII w. W rozprawie O znakach pozwalających rozpoznawać osoby opętane przez demona i dotknięte zwykłymi czarami Francesco Maria Guaccio, słynny w swoim czasie demonolog i egzorcysta, wylicza symptomy będące oznaką opętania diabelskiego. Można je sprowadzić do objawów dwojakiego rodzaju: objawów dotyczących sfery fizjologicznej oraz tych, które mają charakter paranormalny. Do kategorii pierwszej wchodzą między innymi: świerzbienie, "jak gdyby opętany odczuwał rojenie się mrówek pod skórą"; bolesne ukłucia; podchodzenie treści pokarmowej do gardła; wypuszczanie z ust języka i jego puchnięcie; odczucie zimnej wody na plecach; odczucie chłodnego powiewu na ramionach i krzyżu; wrażenie, jak gdyby coś przebiło nam mózg; uczucie duszenia w gardle; wrażenie, jakby wejście do żołądka zatykała kula złożona z mrówek, robaków lub żab; wymiociny o niezwykłym wyglądzie; bardzo silny ból kiszek; nabrzmienie brzucha; zżółknięcie twarzy; bardzo wysoka gorączka z bólami głowy, ogólnym osłabieniem; kłucia w okolicy serca; niestrawność, na którą lekarstwa nie skutkują. Do kategorii drugiej - między innymi miotanie się jakby w paroksyzmie czy nagłe zidiocenie, oślepnięcie, ochromanie, zaniemówienie, ogłuchnięcie. (Źródło: Alfonso M. Di Nola, Diabeł, TAiWPN Universitas, Kraków 2004).

Na przestrzeni kilku stuleci, jak widać, pewien sposób myślenia niewiele się zmienił. Kiedyś działaniu mocy piekielnych przypisywano, niewytłumaczalne dla ówczesnej wiedzy medycznej, objawy epilepsji (miotanie się w paroksyzmie), stwardnienia rozsianego albo wylewu (nagły paraliż czy oślepnięcie), neuralgię, parestezje (uczucie "mrówek pod skórą", zimnego prądu, powiewu), zgagę, żółtaczkę, niestrawność, migrenę, objawy niedrożności jelit (bardzo silny ból kiszek, wymiociny o dziwnym wyglądzie - kałowe?) czy chorób zakaźnych (wysoka gorączka). Dzisiaj posądza się szatana o wpędzanie gwiazd sceny muzycznej w depresję i inne schorzenia psychiatryczne, alkoholizm i narkomanię. Skoro tak, przez tych czterdzieści lat najwyraźniej znudziło mu się dręczenie rockmanów i dla urozmaicenia dobrał się do jazzowo-soulowej Amy Winehouse...

Swoją drogą, Ryszard Gromadzki wylicza przykłady gwiazd, które zaćpały się lub zapiły na śmierć, ale dziwnym trafem nie ma wzmianki o żadnym wielkim muzyku rockowym, który nie pasuje do modelu. W artykule nie pojawia się na przykład Bruce Springsteen - 17 albumów, ponad 120 mln sprzedanych płyt, nagroda Oscara, 20 nagród Grammy, wierzący katolik, zaangażowany w różnego rodzaju akcje charytatywne, przykładny mąż i ojciec trójki dzieci...

Bruce Springsteen podczas trasy koncertowej Amnesty International Human Rights Now! w 1988 r. (Zdjęcie: Wikipedia)

Nad wyraz interesujące jest też stwierdzenie p. Gromadzkiego na temat niebezpieczeństw duchowych związanych z kursami szybkiego czytania:

...co do szybkiego czytania, wielu demonologów i egzorcystów mówi wprost, że metody promujące powiększenie intelektualnych możliwości tą drogą są niczym innym jak praktyką okultystyczną.

Niestety nie dowiadujemy się szczegółów, a szkoda. Idąc dalej tym tropem, myślę, że gdyby wziąć pod lupę na przykład stenografię i porównać znaki stenograficzne ze znaczkami charakteres, którymi zapisywano inskrypcje na papirusach i tabliczkach magicznych w antycznej Grecji i Rzymie, też można byłoby dojść do ciekawych wniosków...


Charakteres przerysowane z kamieni magicznych. (Źródło: http://blog.charakteres.com) 


Wracając do muzyki, aż się prosi o następny artykuł, przestrzegający przed zagrożeniami duchowymi, jakie wiążą się ze słuchaniem wszelkich odmian metalu, który wszak, jak wiemy, jest muzyką satanistów. Nawet zakładając, że uszy naszego dziecka nie są w stanie znieść twórczości takich zespołów, jak grające agresywny black metal Bathory, Burzum czy Dimmu Borgir, należy zachować czujność - szatan czyha też zakamuflowany w jej łagodniejszych wariantach. Weźmy choćby kultowy album Moonspell "Irreligious" (jakiż sugestywny jest sam tytuł oraz okładka tej płyty!). Myślę, że każdorazowe odsłuchanie piosenki "Full Moon Madness" musi dawać co najmniej +5 do zniewolenia przez zło.



W trzecim artykule poprosimy o analizę niebezpieczeństw, jakie czyhają na młodzież na konwentach fantastyki. Niewinne dziecię ryzykuje na przykład, że jego wzrok padnie na jakże sataniczny i nieprzyzwoity plakat uniwersum Gamedecverse...


Wracając jeszcze do Jarocina i Przystanku Woodstock - nie żebym uważała, że wielki festiwal rockowy jest miejscem zupełnie wolnym od wszelkiego rodzaju zagrożeń (jak każda inna impreza skupiająca ok. pół miliona uczestników - polskie konwenty fantastyczne to maksymalnie kilka tysięcy osób!), ale raczej tych fizycznych. Czy jednak należy się obawiać, jak mogą przypuszczać osoby niezorientowane, że na takim festiwalu mnóstwo osób zażywa narkotyki i można łatwo oberwać pięścią od pijanego skina? Na sieci dostępny jest ciekawy i pouczający artykuł Przystanek Woodstock 2009 i 2010 – zagrożenia zdrowotne i zabezpieczenie medyczne imprezy - analiza statystyki interwencji medycznych szpitala polowego przy festiwalu. Czego możemy się zeń dowiedzieć? Na Przystanku Woodstock, kochani, jest stosunkowo bezpiecznie! Najczęstszą przyczyną (ponad 40%) zgłoszeń do szpitala były różnego rodzaju drobne urazy (głównie otarcia i stłuczenia). Lekarze zwracają uwagę na to, że kiedy tłum młodych ludzi tańczy pogo, łatwo o kontuzję. Dwa kolejne co do częstości powody interwencji medycznych to reakcje alergiczne na użądlenie przez owada oraz ciało obce worka spojówkowego. Bardzo pozytywna moim zdaniem jest informacja, że:

Podczas trwania XV i XVI Przystanku Woodstock obowiązuje prohibicja na alkohole wysokoprocentowe. Obserwowana liczba zatruć alkoholowych w trakcie trwania całego koncertu wyniosła zaledwie 1,12% w 2009 r. oraz 2,12% w 2010 r. wszystkich interwencji medycznych.

Warto przy okazji zauważyć, że, jak piszą autorzy artykułu,

...narkotyki na Woodstocku są oficjalnie zabronione, w 2009 r. odnotowano 2 przypadki zatrucia Acodinem oraz 2 przypadki przedawkowania heroiny. W 2010 r. zatrucie substancjami psychoaktywnymi rozpoznano u 7 osób...

Zdarzały się też pojedyncze incydenty psychologiczno-psychiatryczne. W przedstawionych na końcu wnioskach czytamy między innymi, że "organizacja Przystanku Woodstock wiąże się z występowaniem specyficznych zagrożeń zdrowotnych, których wcześniejsze rozpoznanie jest niezbędne dla prawidłowego zabezpieczenia tej imprezy" oraz "w planie zabezpieczenia imprezy masowej, zwłaszcza kilkudniowej, należy uwzględnić obecność psychologa i/lub psychiatry".

Dziękuję za uwagę, a teraz idę posłuchać Moonspella i złożyć mojej diabolicznej kocicy chrupki w ofierze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz