2012-11-10

Georges de la Tour, "Wróżenie z ręki"


Według magicznej koncepcji przyrody i życia ciało człowieka było swego rodzaju mapą mogącą odsłonić uczonym liczne tajemnice dotyczące przeznaczenia jednostki oraz struktury kosmosu. W tym sposobie myślenia wszelkie zmiany czy charakterystyczne cechy skóry, rysów i kończyn były interpretowane jako posiadające znaczenie, które należy rozszyfrować. Znamiona, linie na dłoni, układ i stan organów były wykorzystywane do zdiagnozowania choroby bądź oceny charakteru danego człowieka. Na przykład metoposkopia była techniką wróżbiarską łączącą wiedzę astrologiczną z odczytywaniem... zmarszczek na czole.

Jedną z najstarszych praktyk magicznych była chiromancja, czyli wróżenie z ręki. W tradycji ezoterycznej dłoni przypisywano funkcję pośredniczki pomiędzy umysłem a ciałem. Jej rola była związana między innymi z niepowtarzalnością widocznych na niej linii, w których dopatrywano się związków z losem i przeznaczeniem danej osoby. Każda linia odpowiadała jednemu aspektowi ludzkiego życia: rodzinie, miłości, śmierci, sukcesowi i pozycji społecznej, instynktowi i inteligencji. Wzgórki były kojarzone z siedmioma planetami. (Mattilde Battistini, Astrologia, magia, alchemia, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 2006).

Przyjrzyjmy się obrazowi francuskiego malarza z epoki baroku, Georges'a de la Tour, pt. Wróżenie z ręki. Obraz powstał ok. 1632 - 1635 r., dziś znajduje się w Metropolitan Museum w Nowym Jorku.





Co tu widzimy? Młodzieniec, właściwie jeszcze chłopiec o niewinnym wyglądzie, zagadnięty przez starą chiromantkę, słucha wróżby z zapartym tchem i w ogóle nie zauważa, że młoda Cyganka kradnie mu sakiewkę, a druga stojąca obok kobieta przymierza się do złotego medalionu. (Zwróćcie uwagę na czujne spojrzenie, jakim zerka na dwie Cyganki po lewej - ciekawe, czy wszystkie trzy są w zmowie, czy też to konkurencja?) Ku przestrodze, moi drodzy!

Co mnie może najbardziej uderza w tym obrazie, to ubiór wszystkich zainteresowanych. Nie tylko ofiara kradzieży jest dostatnio odziana (schludny kaftan, haftowany kołnierzyk, czerwona szarfa w pasie i złoty łańcuch), ale i złodziejki: tu wyszywane, szerokie rękawy czyściutkiej białej koszuli, tam złote kolczyki, ozdobne przybrania na głowach - a stara kobieta ma na sobie dziwny wzorzysty płaszcz i turban (stąd wnoszę, że wszystkie śniade kobiety na obrazie to Cyganki). W sumie nie ma się czemu dziwić: jak widać, w XVII wieku na wróżbach można było zarobić całkiem nieźle...


2 komentarze:

  1. Notka ciekawa,ale za krótka!
    Znasz fantastycznie ciekawe obrazy.Stroje piękne ale i twarze ciekawe.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Falkonie, jeśli czas pozwoli, postaram się wrzucać więcej dłuższych notek. W kolejce do omówienia jest m.in. "Duch pchły" Williama Blake'a oraz prace artysty schizofrenika, Edmunda Monsiela.

    OdpowiedzUsuń