2012-11-18

O niebezpieczeństwach płynących z myślenia


Szukając, o czym by tu napisać notkę, natrafiłam w książce doktora Williama Buchana "Domestic medicine" (podręcznik medycyny rodzinnej z drugiej połowy XVIII wieku - pierwsza edycja ukazała się w 1769, druga w 1785 r.) na tak śliczny fragment, że nie mogę go nie przytoczyć w całości.


O UCZONYCH

Intensywne myślenie jest tak szkodliwe dla zdrowia, że niewiele można przytoczyć przykładów uczonych osób, które zachowują siłę i zdrowie. Wiele nauki zawsze oznacza siedzący tryb życia; a kiedy intensywne myślenie połączone jest z brakiem ruchu, siłą rzeczy musi to przynieść złe skutki. Często widywaliśmy przypadki, kiedy nawet kilka miesięcy intensywnej nauki rujnowało doskonały organizm, wywołując szereg zaburzeń nerwowych, których do końca życia nie dawało się już wyleczyć. Człowiek ewidentnie nie został stworzony do bezustannego myślenia, tak, jak i do ciągłego działania, i to pierwsze wyczerpuje go równie szybko jak to drugie.

Tak wielka jest władza umysłu nad ciałem, że w wyniku jego wpływu wszystkie mechanizmy witalne mogą ulegać przyspieszeniu bądź opóźnieniu, w niemal nieograniczonym stopniu. I tak, wesołość i śmiech przyspieszają krążenie i sprzyjają pracy wszystkich gruczołów, podczas gdy smutek i głębokie zamyślenie nieuchronnie spowalniają jedno i drugie. Stąd należy powziąć wniosek, że pewna doza bezmyślności jest niezbędna dla zdrowia. Co więcej, ten, kto bez ustanku rozmyśla, rzadko cieszy się zdrowiem i dobrym stanem ducha, podczas gdy osoba, o której można powiedzieć, że nie myśli praktycznie wcale, zazwyczaj cieszy się jednym i drugim.

Ci, którzy rozmyślają od rana do nocy, rzadko kiedy myślą długo. Po kilku latach zazwyczaj stają się zupełnie głupi i stanowią wówczas smutny dowód tego, jak niewłaściwie można wykorzystać największe błogosławieństwa. Myślenie, podobnie jak wszystko inne, doprowadzone do ekstremum staje się wadą; nic też równie dobitnie nie dowodzi mądrości tak, jak zapewnianie umysłowi odpoczynku, często i w odpowiedniej dawce.


Dalej czytamy, że uczeni często cierpią na podagrę, na kamienie bądź piasek w pęcherzu oraz na schorzenia wątroby; są też nadzwyczaj podatni na gruźlicę płuc i kłopoty z sercem. 

Już w XVIII wieku wiedziano, że myślenie szkodzi zdrowiu! A wystarczy się rozejrzeć, żeby zauważyć, ilu ludzi bierze sobie tę maksymę do serca...  

Ilustracja - Hieronim Bosch, Wycięcie kamienia głupoty (detal).



 

1 komentarz:

  1. Pewnie,że szkodzi,głowa może rozboleć albo można coś wymyślić.

    Dobry tekst.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń