2012-12-17

Therion - "Sitra Ahra"





Jedni są tą płytą zachwyceni. Inni piszą o niej: "rozmemłana, nudna, sztucznie napuszona" czy "mlaskanie sytej Bestii". Prawda jest taka, że Sitra Ahra to krążek ambitny, skomplikowany, miejscami trudny. Szwedzki zespół Therion (po grecku Bestia), legenda symfonicznego metalu, wielokrotnie już pokazywał, że nie boi się eksperymentów i ciągle poszukuje nowych brzmień. Sitra Ahra, choć konsekwentnie podąża drogą wytyczoną przez wcześniejsze płyty tej grupy, choć słychać  na niej echa Deggiala, a w jeszcze większym stopniu Lemurii i Sirius B, jest od nich jeszcze bardziej symfoniczna i chwilami mało metalowa. Odnajdziemy tu orkiestrę, chóry męskie, żeńskie i dziecięce, przeplatające się motywy, barwy i warstwy melodii. Utwory może nie zawsze zachwycają za pierwszym razem, ale z czasem odkrywa się w nich drugie, trzecie, czwarte dno i nie nudzą się nawet po wielu słuchaniach.

Jak zwykle w przypadku Therionu, teksty pełne są nawiązań mitologicznych i ezoterycznych - mamy między innymi Stary Testament ("Land of Canaan"), starożytną Grecję i średniowieczne sabaty czarownic ("Unguentum Sabbati"), Indie ("Kali Yuga III"), Amerykę Środkową ("2012") i Irlandię ("Cu Chulainn"). Przy pierwszym słuchaniu w ucho wpadają przede wszystkim żywe i mroczne, typowo metalowe "Unguentum Sabbati" (klimat tego utworu nieco kojarzy mi się z "Wine of Aluqah", choć melodia jest inna) oraz "Cu Chulainn" z bardzo chwytliwym refrenem. Po kilku słuchaniach zaczęłam coraz bardziej doceniać utwory bardziej rozbudowane: trudny do zdefiniowania, zmienny jak kameleon "Kings of Edom" oraz jeszcze dłuższy, ponad dziesięciominutowy "Land of Canaan". Oba rozwijają się powoli niczym kwiaty, odsłaniając ukryte w środku niespodzianki. Chwila, kiedy żeński głos zaczyna śpiewać "Sail on the sea, come to me through the night", to jeden z bardziej magicznych momentów tej płyty.

"2012" oraz "The Shells Are Open" są lekko niepokojące w klimacie (ten drugi zaczyna się od dziwnej, jakby cyrkowej przygrywki, a później rozwija się w kierunku budzącym skojarzenia z płytą A'arab Zaraq Lucid Dreaming). Utwór "Kali Yuga III", nawiązujący do "Kali Yuga" I i II z albumu Sirius B (i chyba najlepszy z nich trzech) jest, powiedziałabym, zarazem agresywny, hipnotyzujący i mistyczny: dobrze oddaje mroczny charakter bogini Kali, najbardziej przerażającej ze wszystkich bogiń w hinduiźmie.





Piękna jest zamykająca album spokojna, melancholijna ballada "Children of the Stone. After the Inquisition" - w moim odczuciu równie magiczna, co słynna "The Siren of the Woods", tylko że w przypadku "Children of the Stone" utwór zyskuje hipnotyczną siłę oddziaływania raczej w swej drugiej części (od końca czwartej minuty), a nie na początku. 





Ze wszystkich utworów na tej płycie niezbyt przypadły mi do gustu jedynie "Hellequin" (z dość męczącym barytonem) oraz "Din" (nomen omen) ze względu na elementy trashowe, które niezbyt pasują do stylistyki albumu.
 
Krążek Sitra Ahra należy smakować powoli, nasiąkać nim, najlepiej nastawić go sobie jako tło do dobrej książki (ja go słuchałam "pod" monumentalną trylogię space operową Michaela Cobleya Humanity's Fire). I zachwycać się majestatycznym pięknem muzycznej Bestii.


Therion, "Sitra Ahra" (2010)

Lista utworów:
1. Introduction/Sitra Ahra
2. Kings of Edom
3. Unguentum Sabbati
4. Land of Canaan
5. Hellequin
6. 2012: Return of the Feathered Serpent
7. Cú Chulainn
8. Kali Yuga III: Autumn of the Aeons
9. The Shells Are Open
10. Din
11. Children of the Stone: After the Inquisition


3 komentarze:

  1. Ja jestem w trzeciej grupie - nigdy nie byłem fanem Theriona i ten album wchodzi mi "jako tako". Specjalnie nie grzeje, ale też nie jest porażką. Do posłuchania, bo momenty ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem fanką Theriona, to jeden z moich ulubionych zespołów, choć nie wszystkie płyty podobają mi się w równym stopniu - najwyżej oceniłabym "Deggiala", "Sirius B" i właśnie "Sitra Ahra", z pozostałymi jest zwykle tak, że 50% utworów trafia mi w gust idealnie, a 50% średnio albo wcale.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, posmakować i zachwycić się.
    Mniam :)

    OdpowiedzUsuń