2013-01-14

John Martin, malarz biblijno-katastroficzny


To znana prawidłowość - im bardziej człowiek jest zajęty, tym szybciej ucieka mu czas. Dopiero co było Boże Narodzenie, a tu nagle zrobiła się połowa stycznia. Zakończywszy prace nad pewnym długim przekładem, mogę sobie znowu przypomnieć, że mam bloga... Dzisiejsza notka będzie na tematy malarsko-mroczno-biblijne, z szalonym podpalaczem w końcówce.

John Martin, angielski malarz i grawer z epoki romantyzmu, urodził się 19 lipca 1789 w Haydon Bridge w hrabstwie Northumberland, zmarł 17 lutego 1854 na wyspie Man. Znany jest przede wszystkim z pejzaży oraz monumentalnych, inspirowanych Biblią obrazów o apokaliptycznej tematyce. Był też twórcą rycin oraz ilustracji do książek - zilustrował m.in. Raj utracony Johna Miltona - a hobbystycznie tworzył projekty architektoniczno-inżynierskie (m.in. wysuwał propozycje ulepszenia systemu wodociągów i kanałów ściekowych w Londynie). Za życia zyskał sławę i uznanie, jego obrazy chętnie kupowano. Po śmierci na jakiś czas popadł w zapomnienie, bo w późnej epoce wiktoriańskiej monumentalne, fantastyczne wizje stały się niemodne - malarstwo Martina uważano za nadmiernie teatralne i pretensjonalne. Ponownie odkryto jego dzieła dopiero w latach 50. XX wieku.

Olbrzymie płótna Johna Martina są mrocznie, cudownie gotyckie. Przyjrzyjmy się dwóm jego obrazom.

Uczta Baltazara ilustruje wydarzenie opisane w Księdze Daniela. Król Baltazar sprofanował święte naczynia Izraelitów, każąc podać w nich wino w czasie uczty. Na ścianie jego pałacu pokazał się zagadkowy napis "Mene, Tekel, Ufarsin" (wg Wulgaty: Mane, Tekel, Fares). Przerażony król kazał wezwać proroka Daniela, który wytłumaczył, że słowa te nie wróżą niczego dobrego, i tej samej nocy Baltazar został zabity, a jego następcą został Dariusz z Med. Cytując za Biblią Tysiąclecia:

 "Król Baltazar wydał wielką ucztę dla tysiąca swych możnowładców [...] rozkazał pod wpływem wina przynieść złote i srebrne naczynia, które jego ojciec Nabuchodonozor zabrał ze świątyni jerozolimskiej, aby mogli pić z nich król i jego możnowładcy, jego żony i nałożnice [...] Tejże chwili ukazały się palce ręki ludzkiej i pisały naprzeciw świecznika na tynku ściany królewskiego pałacu [...]" (Dn 5: 1-5)

A oto, jak dla króla zinterpretował tajemnicze graffiti prorok Daniel:

"To jest znaczenie słowa: Mene: policzył Bóg królestwo twoje i oddał je. Tekel: zważony jesteś na wadze i znaleziony za lekki. Ufarsin: złamane jest królestwo twoje i dane Medom i Persom." (Dn 5: 26-28)

Obraz Johna Martina pokazuje, w ujęciu panoramicznym, olbrzymią salę bankietową pod gołym niebem, z kolumnami po obu stronach, w której ucztują tłumy Babilończyków.  W tle widać wieżę Babel i zikkurat oraz księżyc na nocnym niebie. Architektura pałacu inspirowana jest stylem egipskim, babilońskim i indyjskim. Pośrodku pierwszego planu stoi prorok Daniel w czarnym stroju, który objaśnia znaczenie napisu na ścianie; po jego prawej król Nabuchodonozor wzdryga się w strachu i zgrozie, a wokół tłoczą się przestraszeni biesiadnicy.

Dzieło to było źródłem skrajnie zróżnicowanych opinii. Znawcy sztuki chwalili je za kompozycję, kolory, ładunek emocjonalny, lecz ganili za brak poprawności technicznej, zwłaszcza gdy chodzi o sposób przedstawienia postaci. Mimo to zyskało olbrzymią popularność (gdy zostało wystawione po raz pierwszy, trzeba było je odgrodzić barierką dla ochrony przed tłumami) i uczyniło Martina sławnym. Mała kopia Uczty Baltazara wisiała podobno na ścianie salonu rodziny Brontë.



  
 John Martin, Uczta Baltazara (1820)


Spójrzmy teraz na Zagładę Sodomy i Gomory. Potoki ognia i siarki leją się malowniczo ze spowitego dymem nieba, budynki walą się i toną w morzu płomieni, błyskawica elegancko oddziela od siebie dwie części kompozycji obrazu, a Lot ucieka z córkami.



 John Martin, Zagłada Sodomy i Gomory (1854)


Oto zaś obiecana anegdota o podpalaczu. Sztuka sztuką, a życie też bywa ciekawe i nie oszczędza malarzy - więcej, los czasem potrafi się wykazać zaiste ironicznym poczuciem humoru. W roku 1829 jeden ze starszych braci Johna, niezrównoważony psychicznie kaznodzieja Jonathan Martin, podpalił wschodnie skrzydło zabytkowej katedry York Minster (jest to druga co do wielkości gotycka katedra w północnej Europie), powodując ogromne zniszczenia. Spłonęła duża część dachu budowli, a także organy i większość drewnianego wystroju, w tym tabernakulum, stalle, galerie i tron biskupi. Jonathan stanął za ten czyn przed sądem, groziła mu kara śmierci przez powieszenie, ale uznano go za chorego umysłowo i osadzono w zakładzie zamkniętym, gdzie zmarł w roku 1838. Nasz malarz, wówczas już znany i poważany, wyłożył dużo pieniędzy na to, aby proces brata nie zakończył się wyrokiem skazującym - wynajął dobrych adwokatów, ale przy okazji sam zyskał cokolwiek niechciany rozgłos. Ot, taka ciekawostka...

3 komentarze:

  1. No prosze, jaka niespodzianka! Odkryłem tego malarza jakiś czas temu i po prostu mnie rozwalił na łopatki - świetny klimat mają te jego obrazy... A Pandemonium to już zupełnie jak alternatywna okładka dla Twojego "Po stronie mroku" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi, wiesz co - jak zobaczyłam ten obraz, to miałam dokładnie takie samo skojarzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zagłada - niezła,ten ogień i dwie małe postacie.

    chomik

    OdpowiedzUsuń