2013-01-19

O dwóch takich, co połknęli noże


Bardzo dawno nie zamieszczałam żadnych notek o historii medycyny, więc dzisiaj dla urozmaicenia będzie wpis o chirurgii.

W czasach, gdy nie znano zasad higieny i aseptyki, operacje w rejonie jamy brzusznej zazwyczaj kończyły się śmiercią pacjenta z powodu zapalenia otrzewnej. Podejmowano je tylko wtedy, kiedy była to ostatnia deska ratunku, bo delikwentowi i tak groziła rychła śmierć np. wskutek niedrożności jelit. Jeśli operacja jamy brzusznej zakończyła się sukcesem, to znaczy osoba operowana przeżyła, tak brawurowo przeprowadzony zabieg stanowił prawdziwą sensację, o której opowiadano później latami. W I połowie XVII wieku opisano dwa głośne przypadki tego rodzaju.

W okresie Wielkanocy w roku 1602 na jarmarku w Pradze popisywał się przed widzami połykacz noży. W czasie występu coś mu nie wyszło i na oczach przerażonej publiczności autentycznie połknął swój nóż. Na szczęście na tym samym jarmarku miał swoją budę wędrowny chirurg z Brandenburgii, niejaki Florian Mathis. Tenże objął nieszczęsnego kuglarza opieką medyczną, a konkretnie - zaczął mu przyklejać na brzuchu plastry magnetyczne. Po siedmiu tygodniach takiego leczenia lokalizację noża dało się wyczuć, obmacując brzuch (nieco przypomina mi to znaną z "Krzyżaków" Sienkiewicza kurację sadłem niedźwiedzim, którą przeszedł Maćko z Bogdańca, kiedy między żebrami utkwił mu grot strzały). Wtedy Mathis wykonał nacięcie i wyjął na światło dzienne nóż, który w tak zwanym międzyczasie zdążył doszczętnie zardzewieć.

Druga pionierska, zakończona sukcesem operacja wyjęcia noża z żołądka odbyła się 9 lipca 1635. Przeprowadził ją chirurg z Königsberga Daniel Schwabe, a pacjentem był parobek z Prus Wschodnich, niejaki Andreas Grünheide, lat 22. Tenże młody Grünheide w czasie wiejskiego wesela wypił za dużo, zaczęło go mdlić i próbował wywołać wymioty, drażniąc gardło rozkładanym scyzorykiem; niestety (nie pytajcie, w jaki sposób, ale po pijaku można zrobić różne rzeczy) udało mu się rzeczony scyzoryk niechcący połknąć. Pacjent został mocno przywiązany do stołu operacyjnego, bez narkozy, po czym Schwabe - w obecności kolegów po fachu - rozciął wrzeszczącemu młodzianowi powłoki brzucha i wydobył nieszczęsny nóż. Grünheide wyzdrowiał, zamieszkał potem w Landbergu i ożenił się. O jego przygodzie długo krążyła później w Niemczech piosenka. (Źródło: Berndt Karger-Decker, Die Geschichte der Medizin, Patmos Verlag, Düsseldorf 2001).

Poniższy portret Andreasa Grünheide pochodzi z 1635 r. i znajduje się obecnie w zbiorach Fundacji dr. Senckenberga (Dr. Senckenbergische Stiftung) we Frankfurcie. Andreas podciąga koszulę, pokazując brzuch, a w lewym dolnym rogu obrazu widnieje nóż.




Tym, którzy nie czytali, polecam również wpis Medycyna w XVIII wieku: przykładowe przepisy.

2 komentarze:

  1. Mocna rzecz,naprawdę.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba być parobkiem z Prus Wschodnich, żeby po pijanemu połknąć scyzoryk ;P

    OdpowiedzUsuń