2013-04-18

Czas podsumowań: kwiecień 2012 - kwiecień 2013


Chociaż trudno w to uwierzyć - minął rok, odkąd prowadzę tego bloga. Czas zatem pokusić się o jakieś podsumowanie, w czym pomoże niezawodny Google Analytics.

Od początku jego istnienia blog odwiedziło 14 072 unikalnych użytkowników, wyklikując 34 027 odsłon i odwiedzając średnio 1,65 strony podczas jednych odwiedzin, trwających przeciętnie 1 minutę 22 sekundy.

Jak widać na poniższym wykresie - cotygodniowa liczba odwiedzin w skali roku wykazuje tendencję wzrostową, acz z fluktuacjami. W okolicach Bożego Narodzenia odnotowany został ostry spadek, co jest raczej typowe, natomiast skąd wzięły się huśtawki w ostatnich miesiącach - tego nie wiem.






Wstyd się przyznać, ale choć pisałam tu o bardzo różnych rzeczach, od mitologii greckiej po XIX-wieczne malarstwo, to wielkim hitem bloga nieustająco pozostaje wpis Proste zaklęcia miłosne tudzież dwa inne wpisy o zaklęciach miłosnych, przetłumaczone z anglojęzycznej strony poświęconej magii Wicca (z podaniem źródła) i zamieszczone tutaj jako ciekawostka... Zaprawdę powiadam wam - to nic, że mamy XXI wiek, triumf nauki, techniki i tak dalej. Załóżcie pod pseudonimem bloga i zamieszczajcie na nim zaklęcia miłosne (przetłumaczone, zmyślone, obojętnie jakie), a istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziecie mieli dziennie setki wejść. Sama bym się tak zabawiła choćby z samej ciekawości, żeby sprawdzić, jaki będzie efekt, ale mam skrupuły i mi wstyd :)

Plany blogowe? Zasadniczo kontynuować tak, jak do tej pory, jeśli tylko czas pozwoli. Przymierzam się do pewnej niespodzianki - już niedługo - ale nie tutaj.

Postanowiłam też przyznać nagrodę książkową za wytrwałe i aktywne komentowanie bloga - egzemplarz książki Marcina Rusnaka "Czas ognia, czas krwi" - a otrzymuje ją oczywiście nie kto inny, jak [fanfary] Chomik!

 


Skoro już jesteśmy w temacie podsumowań - to równie dobrze mogę zrobić podsumowanie ostatniego roku, nie kalendarzowego, tylko roku, który minął od założenia bloga. Zatem od kwietnia 2012:

- przetłumaczyłam 3 książki: jedną naukową i dwie beletrystyczne (z czego jak dotąd drukiem ukazała się jedna - "Próby ognia" Jamesa Dashnera) i pół czwartej, plus trochę materiałów medyczno-farmaceutyczno-technicznych;
- ukazały się 2 moje książki (w niskim nakładzie, druk cyfrowy+ebook, ale zawsze!) i jedno opowiadanie w antologii;
- zdobyłam punktowane miejsce w 1 konkursie literackim;
- zaliczyłam dwa tygodniowe wypady w polskie góry (Tylawa i Piwniczna);
- zagościłam z prelekcjami na 3 konwentach: Avangarda 2012, Falkon 2012 i Pyrkon 2013;
- pisałam. Całkiem sporo jak na mnie, chociaż mniej niż powinnam. Powstały, jeśli dobrze liczę, 4 opowiadania ("Opowieść o śpiących królewnach", "Mędrcy świata" oraz dwa dotąd nieupublicznione, w tym jedno o Krzyczącym, na 90 tys. znaków) i kawał książki.

A co się nie udało? Mimo wielokrotnego zarzekania i zaklinania się, że już-już-prawie, jeszcze nie skończyłam tomu 3 trylogii o Krzyczącym, czyli "W mocy wichru". Z 30 rozdziałów - gotowych mam 25 (plus prolog i epilog), 2 częściowo napisane i 3 w proszku. Tymczasem Alqua w zamieszczonej na swoim blogu recenzji chwali "Pośród cieni" i motywuje mnie do pracy :)

2 komentarze:

  1. Dziękuję bardzo!
    Gratuluję sukcesów! I wypraw w góry.
    Oby się udały następne -i góry i książki.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że moja recenzja działa motywująco :).
    Za jakiś czas zapewne uda mi się opisać "Po stronie mroku".

    OdpowiedzUsuń