2013-04-21

Wiosennie, literacko i recenzencko


Wiosna! Przez kilka ostatnich dni wychodziłam na spacery po terenach podmiejskich i widzę, jak z dnia na dzień przyroda powoli budzi się do życia. Na krzewach nabrzmiewają pąki, niektóre zaczynają się już rozwijać w listki. Przedwczoraj widziałam kwitnący podbiał, a wczoraj - pierwsze kwitnące fiołki. Wczoraj miałam też okazję obserwować (niestety albo stety - bo dobrze, że przyjechali i ugasili) akcję strażaków gaszących podpalone chaszcze przy samym osiedlu. A kocica oficjalnie zainaugurowała sezon łowiecki: rano znaleźliśmy przyklejone do podłogi w przedpokoju jelita jakiegoś niedużego stworzenia, przypuszczalnie myszy. Reszta ofiary, jak mniemam, strawiła się w kocim żołądku.

Ostatnimi czasy zreanimowałam się czytelniczo, a przy okazji recenzencko. Chcę się tak zmobilizować, żeby zamiast kilku książek rocznie znowu czytać... no, może nie pięć-sześć miesięcznie jak w czasach liceum, bo taki plan nie ma raczej szans powodzenia, ale kilkanaście rocznie. Na dobry początek przeczytane i zrecenzowane zostały:



Marta Magaczewska - Bahama yellow (8/10)
Swego czasu bardzo spodobała mi się debiutancka powieść tej autorki, Zaćmienie - studium depresji przypominające klimatem filmy Davida Lyncha. Bahama yellow może się kojarzyć raczej z twórczością Franza Kafki. To ponura, ale i absurdalna historia o grupie, nazwijmy to, zaburzonych psychicznie indywiduów, wyalienowanych z abstrakcyjnie przedstawionego (akcja książki dzieje się w anonimowym Mieście) społeczeństwa. Pewnego pięknego dnia dochodzi wśród nich do morderstwa i zmuszeni są dociec, kto je popełnił. Pełny tekst recenzji tutaj.


Hilary Norman - Przybysz (3/10)
Thriller o czarnoskórym detektywie z Miami. Samuel Becket tym razem prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego zwyrodnialca, który morduje gejów i oblewa zwłoki wybielaczem. Równolegle jego szwagierka wplątała się w pozamałżeński romans, a teraz ma kłopoty z szantażystą. Nie czytałam dwóch poprzednich książek o Beckecie, podobno są lepsze. Ta bazuje na kliszach, jest mało ciekawie napisana i przewidywalna. Pełny tekst recenzji tutaj.

Mam też informację dla wszystkich, którzy lubią podczytywać na sieci krótkie opowiadania, krótsze niż te, które zwykle zamieszcza Esensja. Na świeżo postawionym blogu CzytaMy. Opowiadania! znajdziecie teksty długości kilku-kilkunastu tysięcy znaków, dobrane specjalnie pod kątem tego, żeby się przyjemnie czytały. W planach jest nie tylko fantastyka, ale także obyczaj, ze szczególnym uwzględnieniem tzw. literatury kobiecej. Zapraszam.

Dodam na koniec, że do ukończenia "W mocy wichru" oficjalnie brakuje już tylko 3,5 rozdziału. Hurra!



6 komentarzy:

  1. Nie wiem co gorsze:mysie jelita czy te ponure lektury...
    Ja tu koleżankom pisze o wróżbach z Muminków,że żółtego motyla widziała to znaczy :ciekawe lato..
    A tu jelita myszy..Fuj.
    A my dziś widzieliśmy małe dziki i mała, ślepą wiewiórkę w ośrodku leczenia dzikich zwierząt!

    Chomik najeżony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chomik, żebyś Ty widziała minę mojego męża, bo to on znalazł te flaki w trakcie odkurzania... No niestety, były już piórka i ptasie łapki na balkonie, było zwracanie na schodach zmaltretowanej połkniętej ważki, było przynoszenie do domu żywych myszy w charakterze "zabawki" - kot przy całym swym niezaprzeczalnym uroku ma instynkt drapieżnika.

    Małe warchlaczki - o, jak fajnie! Pręgowane?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak!
    A jak mój znalazł to dziurę w fotelu,co ją chomik wygryzł...
    I tą najlepszą,najdroższą piżamę -prezent ode mnie,która została zawleczona pod łóżko i poszarpana na gniazdko...

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo! Jakby kocica zniszczyła Jerzemu najlepszą piżamę, to nie chcę nawet myśleć, co by było!! Raz zasikała mu tylko stertę zdjętych z suszarki ciuchów czekających na wyprasowanie, ale na szczęście dały się wyprać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A jakby kupował 25 kg kleju do kafelków i zalewał łazienkę,żeby chomik rurami nie chodził...?



    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę! Też myślałam, że do dziś będę już mogła kończyć Pierwsze miasto, a tu dupa. No, im prędzej dokończę moje inne "wiekopomnie dzieuo" tym szybciej będę mogła skrobać.

    OdpowiedzUsuń