2013-06-02

Przepisy magiczne z "Historii naturalnej" Pliniusza


Będę dziś wyjątkowo leniwa i przepiszę tu ciekawy fragment książki Andrzeja Wypustka Magia antyczna (Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2001) na temat magii leczniczej w starożytnym Rzymie. Książkę polecam, jest naprawdę interesująca i przystępnie napisana.

"Aby się z nią [magią leczniczą starożytnego Rzymu] zapoznać, wystarczy sięgnąć do głównego źródła na temat magii terapeutycznej, jakim są księgi XXVIII i XXX wielkiej Historii naturalnej Pliniusza. Ten wzorowy encyklopedysta zarejestrował w nich setki najdziwniejszych magicznych czy quasi-magicznych remediów na setki schorzeń i dolegliwości. Warto zacytować kilka przykładów. Na przykład taki oto sposób na ból zęba. Pacjent musiał stanąć (w butach, jak przypomina autor receptury) pod gołym niebem w określonym, "pomyślnym" dniu i o "pomyślnej" godzinie. Następnie złapać miał żabę, otworzyć jej pyszczek i napluć do środka, prosząc ją, aby zabrała ze sobą ból zęba, po czym puszczał zwierzę wolno. Rzymskie żaby narażone były, jak widać, na ciekawe perypetie. Nie tylko one zresztą. Aby urodziło się ciemnookie dziecko, przyszła matka powinna zjeść mysz. Jeśli kobieta nie mogła zajść w ciążę, należało wyrwać włosy z ogona mulicy w czasie jej pokrywania przez muła, a następnie spleść je w warkocz w czasie najbliższego stosunku tej kobiety z mężczyzną. Kiedy dzieci już były na świecie, to problemy z moczeniem rozwiązywano poprzez serwowanie gotowanych myszy w postaci dodatków do potraw. Kłopoty z trzymaniem moczu u dorosłych leczyło się inaczej: delikwent wypijał słodkie wino z dodatkiem popiołu ze spalonego organu płciowego knura, po czym oddawał mocz w legowisko psa, na głos wypowiadając formułę, że nie będzie oddawał moczu we własne łoże jak pies.

Wiele przepisów dotyczyło defektów urody, np. piętna czy tatuaże na ciele można było usuwać za pomocą nawozu gołębi z octem. Nie był to problem błahy, bo spora liczba niewolników po swoim wyzwoleniu wstydziła się tych znaków stanu niewolniczego. Przykry zapach spod pach usuwać miała krew z genitaliów kastrowanych baranów."

Molestowanie żab, peeling z gołębich kup i barania krew w charakterze dezodorantu - oto Rzym, jakiego nie znacie!

Gdy chodzi o konsumpcję myszy, trzeba na marginesie dodać, że - jeśli wierzyć Wikipedii - ludzie jadali myszy od czasów prehistorycznych, a zwierzątka te po dziś dzień są uznawane za przysmak we wschodniej Zambii i północnym Malawi, stanowią bowiem dobre źródło białka. Nie zdziwiłabym się, gdyby jadano je również w południowych Chinach, gdzie podobno jada się wszystko.




 Zdjęcie: Wikipedia


 
 Tym, którzy nie czytali, polecam także wpisy: Proste zaklęcia miłosne, Współczesne zaklęcia miłosne, Czary miłosne ze starych ksiąg, Róża jako symbol oraz Klątwa w czekoladkach.

1 komentarz:

  1. Tak ciekawe,jak obrzydliwe.Biedne myszy.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń