2013-08-18

Wierzenia słowiańskie: Kłobuk


Na Warmii i Mazurach wierzono, że w ludzkich siedzibach mogą bytować specyficzne demony ogniska domowego, prowadzące nocny tryb życia, o ognistych ogonach i złodziejskiej naturze. Wierzenia te zostały zapożyczone z obszarów niemieckich.  

Chobołd (z niem. Kobold - skrzat), zwany też kłobukiem (tur. kałpak - wysoka czapka) mógł się objawić gospodarzowi w postaci czarnej zmokłej kury albo kurczęcia, niekiedy kaczki, gęsi, sroki, wrony, kota albo karzełka w czerwonej odzieży. Opowiadano, że do pewnego gospodarza przybiegła taka kura w czasie ulewnego deszczu; w miejscu, gdzie dano jej podjeść miareczkę ziarna, ujrzano nazajutrz całą kupę zboża. Chobołd/kłobuk odwdzięczał się za karmienie i opiekę, znosząc swojemu opiekunowi kradzione dobra, natomiast niedbałemu właścicielowi mógł zabrać majątek i dobytek, aby nim obdarować kogo innego. Modlitwa i znak krzyża nie pozwalały mu się zbliżyć do człowieka, co wyraźnie dowodzi jego demonicznej natury. Uważano, że związek z nim prowadzi do utraty spokoju duszy i zbawienia, zatarg zaś i wojna - do strat materialnych.

Uważano, że kłobuk najchętniej bytuje w ciszy i samotności, należało mu więc udostępnić kryjówkę gdzieś na strychu albo w komorze, na przykład w pustej, nakrytej od góry beczce. Jego najulubieńszą potrawą były kluski. Za dnia nie lubił opuszczać swej siedziby; uważano, że ściska się i skupia do bajecznie drobnych, niewidzialnych wręcz rozmiarów. Nocą natomiast rósł w siłę, wyślizgiwał się na zewnątrz i prowadził swą działalność.

Kłobuk był wytrawnym, bezczelnym złodziejem. Udawał się do innych gospodarstw i wynosił wszystko, co popadło - zboże, słoninę, pieniądze, płótno - a następnie zabierał te dobra do swoich opiekunów w dziobie i na ogonie. Kłobuk niosący łupy wyglądał jak płonąca, sypiąca iskrami miotła, przy czym iskier sypało się tym więcej, im więcej skradzionych przedmiotów dźwigał. Przed kradzieżą można było się zabezpieczyć, oznaczając posiadane zasoby (np. ziarno w stodole) znakiem krzyża.

Istniał też sposób na to, żeby lecącemu kłobukowi odebrać niesione bogactwa. Należało mianowicie wypiąć w jego kierunku obnażoną, ekhm, tylną część ciała i zawołać: "Kłobuku, kłobuku, wydaj swego pana!" Wtedy kłobuk zrzucał dźwigany ciężar, ale biada temu, kto nie zdążył na czas zejść z drogi - demon za karę obsypywał go wszami.

(Źródło: Barbara i Adam Podgórscy, Encyklopedia demonów, Wydawnictwo Astrum, Wrocław 2000)

Ciekawostka: istnieje regionalne ciemne piwo o nazwie Kłobuk, warzone przez Browar Kormoran, dostępne na Mazurach. Ma uroczą etykietę ze świnkowatym diabełkiem:




Tym, którzy nie czytali, polecam również: 7 rodzimych demonów, których nie znacie; Jeszcze 5 mało znanych demonów słowiańskich; Cztery bóstwa słowiańskie, których nie znacie

5 komentarzy:

  1. Jego najulubieńszą potrawą były kluski.
    O,to mój mąż jest kłobukiem!
    kierunku obnażoną, ekhm, tylną część ciała i zawołać -dobre!

    Jak zwykle ciekawe.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. "Należało mianowicie wypiąć w jego kierunku obnażoną, ekhm, tylną część ciała i zawołać: "Kłobuku, kłobuku, wydaj swego pana!" Wtedy kłobuk zrzucał dźwigany ciężar, ale biada temu, kto nie zdążył na czas zejść z drogi - demon za karę obsypywał go wszami."

    Myślę, że w tym momencie te wszy to były najmniejszym problemem...

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany! Jak byłam na swojej pierwszej kolonii (miałam 7 lat) właśnie na Mazurach, opowiadali mi o kłobuku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wierzenia te na pewno nie zostały zapożyczone z obszarow niemieckich. Wierzenia te istniały na całej Słowiańszczyźnie nim ktokolwiek zobaczył jakiegokolwiek Niemca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wzięłam tej informacji z głowy, tylko z leksykonu Podgórskich. Sądzę, że z obszarów niemieckich może pochodzić konkretnie wyobrażenie kłobuka jako złodziejskiej, latającej w powietrzu istoty z ognistym ogonem, diabelskiego pochodzenia. Na ziemiach słowiańskich wierzono raczej w mieszkające w chałupie skrzaty, które ognistych ogonów jako żywo nie miały ;)

      Usuń