2013-08-10

Wierzenia słowiańskie: Południca


Południe. Skwar leje się z nieba, powietrze aż drga od gorąca. Lekki wietrzyk szeleści kłosami dojrzałego zboża. Pusto, w oddali widać dachy wsi. Nawet psy nie szczekają, zmęczone upałem. A może by tak położyć się na miedzy?...

Na wiejskich obszarach różnych części Polski wierzono, że przebywając w polu w samo południe w upalne letnie dni, można zaliczyć bliskie spotkanie z demonem znanym (w zależności od regionu) jako południca, diablica polna, kleklimontka, mara polna, przepołnica, przypoludnica, przyponza, żytnia baba, żytnia majka, żytnia matka, żytnica. Był to duch opiekuńczy wegetacji zbóż i innych roślin uprawnych, mogący przybierać kształty ludzkie, zwierzęce lub potworne, ewentualnie występujący w postaci powietrznego wiru czy mgiełki. Południce wywodziły się z dusz kobiet zmarłych po zaręczeniu się, ale przed ślubem lub krótko po weselu. Były negatywnie nastawione do ludzi, zwłaszcza tych, którzy deptali zboże bądź inne uprawy, i potrafiły robić różne niemiłe rzeczy. Na osoby pracujące w polu sprowadzały zasłabnięcia, bóle głowy, krzyża i mięśni; załaskotywały mężczyzn na śmierć, kazały tańczyć aż do przyprawienia o kalectwo, dusiły śpiących w polu żniwiarzy, porywały pozostawione na miedzach dzieci lub chodzące samotnie dziewczęta. Bywało też, że zadawały ludziom zagadki, a w razie podania złej odpowiedzi - zabijały ich. Na przykład: jacy to czterej bracia gonią się, ale nigdy się nie złapią? Odpowiedź: cztery koła u wozu. Albo: Co je jak koń, pije jak koń, ale widzi ogonem tak samo jak oczyma? Odpowiedź. ślepy koń.

W różnych regionach geograficznych wygląd południcy bywał rozmaity. Na terenach Małopolski wyobrażano ją sobie pod postacią wysokiej i brzydkiej niewiasty odzianej w białe szaty, występującej w orszaku siedmiu czarnych psów. Miała się czaić w zbożu i grochu, szczególnie na przednówku, i wyganiać stamtąd ludzi, a zwłaszcza dzieci. W Wielkopolsce widywano ją jako młodą i piękną dziewczynę, przepasaną złotym lub srebrnym pasem, za którym tkwił sztylet, lub też jak brzydką staruchę zbierającą kłosy na ściernisku. W Łęczyckiem opowiadano, że południca ma bladą twarz, olbrzymie krwistoczerwone usta i długi czerwony jęzor. Również jej ślepia były czerwone. Na głowie zamiast włosów miała zwiędłe zielsko, a jeździła po polach i miedzach na skrzypiącym kółku od pługa. Starsi ludzie przestrzegali dzieci: "Jak zapiszczy kółko, to choć nie widzisz, uciekaj - przepołnica jedzie". W Sieradzkiem powiadano, że demon ten ma cienkie nogi porośnięte sierścią lub piórami. W Rawskiem miała chadzać w rozchełstanej koszuli, z wyłożonymi na wierzch długimi, zwiędłymi piersiami. Natomiast na wschodnim Mazowszu i Podlasiu południca występowała niekiedy jako postać podobna do śmierci, o straszliwej twarzy, czy nawet mająca zamiast głowy trupią czaszkę z żelaznymi zębami.

Powszechnie uważano, że południce przebywają na polach jedynie w okresie wegetacji zbóż (od kwitnienia do żniw), a następnie opuszczają świat, schodząc pod ziemię, gdzie zapadają w długi zimowy sen, ewentualnie (tam, gdzie wierzono w ich diabelską proweniencję) powracają do swoich siedzib piekielnych.

(Źródło: Barbara i Adam Podgórscy, Encyklopedia demonów, Wydawnictwo Astrum, Wrocław 2000)

Według popularnej interpretacji, południca uosabia porażenie słoneczne, którego łatwo się nabawić, pracując lub zasypiając na polu w lipcowym skwarze. Co ciekawe jednak, nigdy nie spotkałam się z podaniem, w którym przed tym demonem chroniłoby noszenie słomkowego kapelusza.

Esensja poleca ładne opowiadanie z południcą w roli głównej:

Szymon Teżewski - Żytnia

 


(Ilustracja: Wojciech Gołąbowski, Łukasz Matuszek)



3 komentarze:

  1. Upały dobre,głupie zagadki złe.
    Bardzo ciekawe,obiło mi się o uszy o południcach ,ale tu jest szczegółowo.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby Agnieszka planowała coś większego z słowiańszczyzną w roli głównej?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, cykl wpisów blogowych o różnych istotach z wierzeń naszych przodków, który zaczęłam w ubiegłym roku i urwałam :) Nie planuję pisać żadnej książki w tych klimatach, nie. Już ciut za często były wykorzystywane literacko, jak na mój gust. Moje plany powieściowe oscylują wokół zupełnie innych tematów i konwencji :)

    OdpowiedzUsuń