2013-08-04

Zachodzi podejrzenie, iż mogę być horkruksem


Tak redaktorka portalu Gavran podsumowała moją datę urodzenia :) Ale po kolei. Dałam się Gavranowi zanęcić, złapać i namówić na wywiad. Zainteresowani mogą przeczytać m.in. o tym, jakie cechy Krzyczący w Ciemności "odziedziczył" po swojej autorce, dlaczego nie lubię książek humorystycznych i ile w końcu tomów będzie mieć "Teatr węży".

W sierpniu zarówno ja, jak i moja twórczość zagościmy jeszcze na Gavranie kilka razy - pojawią się m.in. recenzje książek oraz, w ostatnim tygodniu sierpnia, niespodzianka. Będę na bieżąco podrzucać linki.

A o co chodzi z niesfornymi urządzeniami AGD? Szkoda gadać - pralka się popsuła (spaliła się grzałka - uroki twardej lubelskiej wody, mamy tu nie wodę, a kamień w płynie)  i nieopatrznie podzieliłam się z redaktorką tą informacją ^__* W każdym razie niesforne urządzenie jest już naprawione.


Z innych wieści - Horyzonty Wyobraźni zaliczają małe opóźnienie, gdy chodzi o termin podania do publicznej wiadomości opowiadań, które dostały się do finału. Na wypadek, gdyby do kogoś zainteresowanego nie dotarła jeszcze ta informacja, oto komunikat z oficjalnej strony konkursu, datowany z 3 sierpnia:


Witajcie!
Te cztery setki opowiadań, które nam zaserwowaliście, nieco powaliły nas na kolana i… nie udało się ogłosić finałowej dwudziestki we wskazanym w terminarzu czasie.
Do ostatnich chwil mieliśmy nadzieję się wyrobić, jednak nie daliśmy rady.
Do tego doszły jeszcze problemy z dostępem do sieci i jesteśmy mocno spóźnieni…
Od recenzentów dostałam informacje, że co niektórzy już skończyli, a pozostałym trzeba kilkunastu godzin, by rzetelnie ocenić resztę opowiadań, więc wyników spodziewajcie się w najbliższych kilkudziesięciu godzinach.
Wybaczcie nam również to milczenie – upały nie służą sprzętowi osoby obsługującej stronę konkursu.



A z jeszcze innej beczki - w Esensji ukazało się zapowiadane obrazoburcze opowiadanie Jacka Wróbla, które chyba mogłoby się spodobać Maciejowi Parowskiemu... Wódka, narkotyki i Dzieje Apostolskie, czyli Oskar Jota, człowiek wiary.

Autor wzruszył mnie, tak oto podsumowując moje rodzinne miasto:

Na własnej skórze przekonywałem się, czym się kończą zimowe wizyty w Lublinie. W grę wchodziły dwie opcje: zanudzenie na śmierć albo odmrożenie jaj – za cholerę nie wiedziałem, co jest mniejszym złem. Współczułem kumplowi, że musi kontrolować to zadupie i okoliczne grajdoły przez większą część roku. Chociaż może nie zawsze tak piździło.

I tym optymistycznym akcentem kończę na dziś :)

2 komentarze:

  1. Fajny wywiad i piękne zdjęcie -jak główna bohaterka serialu "Fringe" wyglądasz.
    Na książkę o Krzyczącym będę na pewno czekać.
    A historii ksywy nie znałam -ładna.


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, to fotka pstryknięta na tle półki z książkami w moim pokoju ^__^ A cholernej pralce będziemy musieli jutro zajrzeć do filtra, bo coś z niej cieknie...

    OdpowiedzUsuń