2013-09-20

Horyzonty Wyobraźni 2013 - kilka refleksji


 

17 września organizatorzy ogłosili wyniki tegorocznej edycji Horyzontów Wyobraźni:


I miejsce – Barbara Zosiuk za opowiadanie „Wszystko, co kochasz”

II miejsce – Bożena Chojnacka za opowiadanie „Naprawiacz”

III miejsce – Magdalena Kubasiewicz za opowiadanie „Spalić wiedźmę”

Wyróżnienie – Grzegorz Piórkowski za opowiadanie „Tylko człowiek”

Nagroda specjalna Agnieszki Hałas – Bożena Chojnacka ”Naprawiacz”

Nagroda specjalna Magdaleny Zimniak – Dorota Dziedzic-Chojnacka  ”Z boku, na rogu”

Oficjalna informacja TUTAJ.  

Dla niezorientowanych - konkurs wyglądał tak, że ponad 400 opowiadań nadesłanych w pierwszym etapie czytali recenzenci, a po zsumowaniu ich ocen, 20 tekstów z najwyższą punktacją przeszło do finału, gdzie przeczytali je wszyscy członkowie jury, przyznając oceny w wysokości od 1 do 10 punktów. 

A teraz - ponieważ już mogę - podzielę się kilkoma refleksjami po lekturze finałowej dwudziestki.

Przede wszystkim mocno mnie zaskoczyła rozpiętość stylu: od opowiadań nienagannych warsztatowo, po takie, gdzie był i pomysł, i w miarę sprawnie poprowadzona fabuła, ale język - niestety - kulał dość mocno, zaś stężenie literówek i błędów ortograficznych doprowadziłoby korektora do białej gorączki. Nie chce mi się wierzyć, że wśród 413 (bodajże) tekstów nadesłanych w pierwszym etapie nie było opowiadań napisanych lepiej, więc wnioskuję, że nie wszyscy recenzenci potraktowali styl jako istotne kryterium przy selekcji.

Gdy chodzi o przynależność gatunkową, w finale dominowały urban fantasy (konkretnie - urban fantasy w wydaniu kryminalno-sensacyjnym) i szeroko pojęta groza. Fantasy, cyberpunk i post apo pojawiały się z rzadka, teksty humorystyczne były raptem dwa. Zabrakło klasycznej hard sf rozgrywającej się w kosmosie, nie trafił się też ani jeden kryminał pozbawiony elementów fantastycznych. 

Prawie wszystkie opowiadania z finału miały jedną wspólną cechę, a jest nią AKCJA. Ze strony na stronę coś stale się działo, fabuły rozwijały się zgodnie z zasadami sztuki i nawet w przypadku słabszych tekstów zwykle z zaciekawieniem czytałam do końca. Z zakończeniami bywało już różnie - czasem były świetne (przemyślane, zaskakujące, mocne), kiedy indziej nasuwało się podejrzenie, że autorowi zabrakło pomysłu na dobrą końcówkę. Zwłaszcza w jednym przypadku zakończenie (a raczej jego brak) sprawiło, że poczułam się tak, jakbym została poczęstowana kanapką, z której ktoś wyciągnął szynkę, zostawiając tylko chleb i listek sałaty.

Z ocenami miałam naprawdę sporo kłopotu. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak trudno jest przełożyć swoje subiektywne wrażenia na twarde liczby, w dodatku ze świadomością, że o wyniku konkursu może przesądzić jeden jedyny punkt. Na 20 tekstów z finału, 8 (w tej liczbie wszystkie trzy teksty nagrodzone oraz wyróżniony) oceniłabym jako publikowalne bez znaczących poprawek redakcyjnych, gdybym je oceniała dla Esensji. Opowiadania z tej ósemki dostały ode mnie oceny od 7 punktów wzwyż (z przewagą oceny 9). Nie wiem, czy oceniałam łagodnie, czy surowo. Ponieważ nie jestem krytykiem literackim, nie starałam się oceniać jak krytyk, tylko uzależniałam ocenę przede wszystkim od własnych odczuć czytelniczych - tekst bardzo sprawny warsztatowo, a zupełnie nie w moim guście, dostawał tyle samo punktów co napisany minimalnie słabiej, ale dostarczający więcej subiektywnej przyjemności z czytania. Dla mnie jako odbiorcy finałowa dwudziestka wyglądała tak, że wśród słabszych tekstów były lepsze i gorsze, natomiast "góra" - wspomnianych osiem najlepiej napisanych opowiadań - prezentowała dosyć wyrównany, publikowalny poziom, ale na podium ostatecznie znalazła się śmietanka.

A co najbardziej rzuciło mi się w oczy? Fakt, że duża część tekstów z finału opiera się na "sprawdzonych wzorcach", motywach, które popkultura przerabiała już setki razy. Humorystyczne fantasy z elementami ludowej baśni - było. Horror z udziałem diabolicznego dziecka - było. Horror lovecraftowski - było. Naziści prowadzący eksperymenty z nieznanymi technologiami - było... I znowu - zastanawiam się, czy takie stężenie znanych motywów w finale to nie efekt kryteriów, jakimi kierowali się recenzenci z pierwszego etapu, ceniący szybką akcję wyżej niż oryginalność. 

Najogólniej mogę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem sprawności warsztatu niektórych autorów (serio, bez ironii) i nieco mniej pod wrażeniem, gdy chodzi o pomysły. 

Wyróżnione opowiadanie Grzegorza Piórkowskiego zwraca uwagę stylem - tylko dwa teksty z finału, "Tylko człowiek" oraz "Rambolas", wyróżniały się oryginalnością, gdy chodzi o sam język literacki (w "Tylko człowiek" rzucała się w oczy specyficzna, zindywidualizowana narracja, zaś "Rambolas", który znalazł się poza podium, zawiera fragmenty będące parodią dramatu romantycznego). 

Gdy chodzi o te opowiadania, które nie otrzymały żadnej nagrody ani wyróżnienia, chciałabym najzupełniej subiektywnie pochwalić kilka, które mi zapadły w pamięć:

"Bezkresny rozjemca" - za plastycznie oddaną atmosferę księżycowej nocy, pełznącego powoli konwoju i mrocznego, rozległego Atlantyku;

"Rambolas" - za inteligentne obrazoburcze odwołania do romantyzmu (wiem, że ten typ humoru nie każdego bawi, ale ja się uśmiałam jak norka);

"Eltens Hope" - za przejmujący nastrój rezygnacji i pogodzenia z losem;

"Pęknięta historia" - za oryginalny pomysł (tekst o przeplecionych losach zapijaczonego nauczyciela muzyki oraz chłopca, który urodził się z trąbą słonia), chociaż wykonanie nie całkiem mi przypadło do gustu.

W opowiadaniu "Naprawiacz", które dostało moją nagrodę specjalną, ujęło mnie połączenie sf bliskiego zasięgu z lekką nutką baśniowości, zwykły-niezwykły główny bohater i jego relacja ze zbuntowaną (a tak naprawdę nieszczęśliwą) córką. Przesłanie skojarzyło mi się trochę z powieścią Michaela Ende "Momo".

Bardzo się cieszę, że mogłam w tym roku zajrzeć za kulisy Horyzontów Wyobraźni, i mam nadzieję, że - mimo problemów organizacyjnych, jakie gnębiły tegoroczną edycję - za rok będziemy mogli kibicować kolejnej odsłonie tego konkursu.


6 komentarzy:

  1. Które opowiadanie kończy się wyjęciem szynki z kanapki? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, w którym zagadka diabolicznej lokomotywy pozostaje niewyjaśniona.

      Usuń
    2. uff... ;)

      Dziękuję za tę krótką refleksję po konkursie :)

      Usuń
  2. Fajnie sobie tak poczytać!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Czy finałowe teksty będą gdzieś do poczytania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, to pytanie trzeba zadać organizatorom konkursu :)

      Usuń