2013-10-16

Wierzenia słowiańskie: Bieda


Wyobraźnia naszych przodków zaludniała ziemię, powietrze i wodę mnóstwem demonicznych istot, czasem życzliwych człowiekowi, częściej obojętnych lub wrogich, a niekiedy będących personifikacjami zjawisk, których się bano, jak np. morowa dziewica zwiastująca zarazę. Jeden z najbardziej niesympatycznych demonów w tej galerii uosabiał coś, co dla polskiego chłopa stanowiło zarówno element codziennego życia, jak i źródło nieustannego lęku. Tym czymś była bieda.

W Pamiętnikach włościanina Jana Słomki, chłopa spod Dzikowa, można przeczytać, jak wyglądało życie chłopstwa w Galicji w II połowie XIX wieku. Bardzo polecam tę fascynującą i ponurą lekturę. W czasach, gdy amerykańscy osadnicy na Dzikim Zachodzie zajadali na co dzień naleśniki z mąki gryczanej ze smażonym boczkiem i soloną wieprzowinę, a raz w tygodniu kąpali się w blaszanej balii, nasi przodkowie wciąż jeszcze chodzili zawszeni, z kołtunami na głowach, a żywili się głównie barszczem, ziemniakami i kapustą. Techniki uprawy roli były nadal bardzo prymitywne i nieraz bywało, że na przednówku całe wsie przymierały głodem, a kiepskie zbiory stanowiły klęskę, jaką trudno nam sobie dzisiaj wyobrazić. Nic dziwnego, że w wierzeniach chłopstwa jednym z demonów zaludniających wiejski świat była personifikacja Biedy. Wyobrażano ją sobie jako wychudłą, brzydką kobietę w łachmanach lub okrytą jedynie szarą płachtą, całą w dziurach. Zalęgała się ona w chatach i uprzykrzała mieszkańcom życie, wyjadając im pożywienie do ostatniego okruszka i niszcząc wszelkie należące do nich przedmioty, posiadała bowiem mocne i ostre zęby, zdolne zgryźć absolutnie wszystko.

W leksykonie Barbary i Adama Podgórskich "Encyklopedia demonów" (Wydawnictwo Astrum, Wrocław 2000) przytoczono następujący uroczy fragment z wypowiedzi jakiegoś chłopskiego informatora:

Szła sobie raz bida po przyłogu i uglądała, gdzie by wlyść. Aże trefiła do jednego gospodorza. Wlazła i idzie naprzód do solniczki, czy jest sól? Nie było soli. A ona, ino jak soli brakuje, to panuje. Wziena potem i poszła na górę, patrzy, a tam ino same plewy. Jak to uźrała, tak wlazła na piec i powiado tak: Jo se tu zrobię miyszkanie.

W barwnej opowieści Adolfa Dygasińskiego pt. "Syn boginki" główny bohater, który zajmuje się  gnębieniem różnych szkodzących ludziom istot nadprzyrodzonych (prawie jak wiedźmin, tyle że nie posiada ani srebrnego, ani żelaznego miecza, a nazywa się swojsko - Wojtek), pokonawszy duszącą śpiących Zmorę oraz wrednego Topielca, pewnego dnia musi się zmierzyć z piszczącą Biedą.

Niedługo potem przyszedł do niego po radę chłop jeden, mizerak straszny taki, że w całym obleczeniu były tylko łaty, a w łatach dziury; człowiek strasznie zbiedzony, że aż żółtość na niego padła.

Okazuje się, że w obejściu tegoż nieszczęśnika grasuje Bieda, która w dzień siedzi pod polepą, a nocą wyłazi; jest biała, cienka, długa i piszczy jak gąsiątko świeżo wyklute z jaja.

Zaczęło toto łazić po izbie, zaglądać w każdy kąt; gdzie tylko był jaki okruch czego, zaraz schrupało, a jak co było całe, to ono psuło, wygryzało dziury i ciągle piszczało, labiedziło.

Nieustraszony Wojtek załatwił Biedę w taki sposób, że podłożył jej but wysmarowany w środku miodem, a kiedy ona wlazła do środka i zaczęła wylizywać słodkie, Wojtek chwycił but, zawiązał go szewską dratwą i zaczął w niego walić młotem, aż powybijał paskudzie wszystkie zęby:

Wtenczas dopiero przestał bić, kiedy te wybite zęby zachrzęściły tak w bucie, jak kamyki w grzechotce.

Na końcu zaniósł but do jeziora i wypuścił bezzębną Biedę w podwodnej siedzibie Topielca, który okropnie się nudzi, odkąd stracił możliwość szkodzenia wieśniakom.

 Jużci ten Topielec stracił moc swoją i nie mógł już dokuczać ludziom, więc strasznie psocił w domu, niemiłosiernie trapił żonę, dzieci, jako że z dawien dawna przywykł do dokuczania.
- Przyniosłem ja mu zabawkę! - rzecze Wojtek. - Będzie teraz miał komu dokuczać; niech używa.
Z tymi słowy odwiązał dratwę i zaraz z cholewy wyleciała Bieda. Poczęła piszczeć, szukać sobie jakiego kącika, żeby tam osiąść na komornem.

Pytanie tylko, czy Topielec zadręczy Biedę, czy też Bieda, nawet bezzębna, będzie w stanie narobić szkód w domu Topielca? A może się zaprzyjaźnią? Autor pozostawił to wyobraźni czytelników.

Wikipedia podaje jeszcze, że Bieda mogła się zagnieździć w przedmiocie, takim jak polano; wówczas najlepszym sposobem na pozbycie się jej było podrzucenie takiego przedmiotu do cudzego obejścia.

Obraz Józefa Chełmońskiego "Pod figurą" (1905) nie przedstawia co prawda Biedy, ale jakoś tak mi się tematycznie skojarzył. Chłopak w rozchełstanej koszuli ma ze sobą dziurawą torbę i wspiera się na drewnianej kuli, co każe przypuszczać, że jest żebrakiem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz