2013-12-02

O larwach


Dziś dla odmiany coś z cyklu "opowieści dziwnej treści", a konkretnie - długi cytat o larwach wybrany z książki Czarna magia: Jej tajemnice oraz zasady praktycznego zastosowania (Wydawnictwo MITEL, Gdynia 1991). Jak możecie się domyślać, nie chodzi o larwy mącznika ani o te, które podgryzają korzonki roślin.

Oddając głos anonimowemu autorowi tego fascynującego dzieła, który ukrywa się za inicjałami I.H.K.:

"Larwy są to istoty astralne, które powołane zostały do życia dzięki pragnieniom człowieka [...] każde pragnienie ludzkie żyje w astralu. Forma, w której ono tam żyje, zwie się larwą. Larwa dąży do zadośćuczynienia pragnieniu, które powołało ją do życia. Larwa nienawiści do pewnej osoby stara się wyrządzić jej wszelkimi sposobami krzywdę. Wskutek tego osoby nerwowe czują się źle wobec wrogiego nastroju towarzysza. Larwy przyjmują wszelkie formy. Zwykle krążą w kole astralnym nad głową swego twórcy - człowieka, lecz mogą przenikać do jego ciała; zmieniają też rysy jego twarzy. Larwa stara się, żeby pragnienie, które ją zrodziło, nie wygasło. Dlatego rozpala ona i podtrzymuje w człowieku to pragnienie. Stąd płynie siła nałogu. Pijak znajduje się we władzy wstrętnej larwy, która nie daje mu chwili spokoju. Szczególnie niebezpieczne są larwy zmysłowości. Stworzone płciowym pożądaniem człowieka pobudzają one ciągle jego lubieżność i wywołują przed nim obrazy kobiet obnażonych. Jeszcze szkodliwsze są larwy onanizmu, bo przy spółkowaniu pragnienie mężczyzny gaśnie, wskutek czego larwa zamiera, gdy tymczasem przy onanizmie nasienie wyrzucane rodzi wciąż nowe larwy, które niszczą człowieka, karmiąc się jego siłą nerwową.

[...]

INKUBIZM

Inkubizmem nazywa się stosunek płciowy człowieka ze stworzoną przez siebie samego astralną larwą mężczyzny lub kobiety. Nadto, żeby larwa mogła zmaterializować się trzeba, żeby czlowiek posiadał własność wydzielania siły nerwowej, koniecznej do zespolenia astralu. Po osiągnięciu tego zjawia się zupełne złudzenie stosunku płciowego.

Jednak takie doswiadczenia są bardzo niebezpieczne, bo organizm szybko przyzwyczaja się do nich i człowiek nie jest w stanie powstrzymać upływu siły nerwowej, wskutek czego larwy lubieżności zjawiają się niezależnie od jego woli i niszczą go ostatecznie. W Paryżu istnieje zakład, gdzie mężczyzn i kobiety uczy się inkubizmu sztucznego. Takich uczniów czeka niezawodnie choroba mlecza pacierzowego i idiotyzm.

[...]

Najczęściej ofiarami inkubizmu stają się wdowy, które tęskniąc za ukochanym mężem i wyobrażając siebie w jego objęciach, powołują do życia larwę i w upojeniu oddają się jej myśląc, że oddają się duchowi męża. Lecz niestety, stosunek z larwą doprowadza je do wyczerpania i obłąkania."


Czyż nie są to mądrości przecudnej urody? Strach przed seksem, przed pożądaniem wypychanym do podświadomości, demonizowanie kobiet jako obiektu pokus oraz fantazje seksualne jako najkrótsza droga do moralnej oraz fizycznej zguby... Inna sprawa, że takie zaburzenie, jak uzależnienie seksualne, jak najbardziej istnieje, a w jego ramach mogą występować m.in. takie objawy, jak kompulsywna masturbacja, natręctwa seksualne (czyli np. obsesyjne myśli) oraz (cytując za Wikipedią) "Uczucie wzrastającego nienasycenia, potrzeba poddawania się kolejnym, bardziej ryzykownym i niebezpiecznym, bardziej intensywnym zachowaniom seksualnym". Bardzo możliwe, że w całej mizogynicznej rozprawce o larwach lubieżności tkwi ziarno prawdy, to znaczy doświadczenia osób zmagających się z takim problemem.

Żeby było ciekawiej - "uwiąd mlecza pacierzowego i idiotyzm", czyli wiąd rdzenia kręgowego i otępienie, zdarzały się w XIX wieku nader często - jako powikłanie zaawansowanej KIŁY, która jest chorobą weneryczną, przenoszoną drogą PŁCIOWĄ, a jej rozpowszechnieniu sprzyjała nagminna w tamtych czasach prostytucja. Dzięki XIX-wiecznej podwójnej moralności, niejedna szanująca się i wierna mężowi żona została zarażona kiłą, bo pan mąż chadzał na dziwki. Na kiłę zmarli m.in. kompozytor Gaetano Donizetti oraz brytyjski dandys Beau Brummell (człowiek, któremu przypisuje się wprowadzenie do współczesnej mody prototypu garnituru z wiązanym krawatem) - obaj w ostatnich miesiącach życia cierpieli na zaburzenia umysłowe oraz otępienie spowodowane inwazją krętków na układ nerwowy.

Uprzedzając ewentualne wątpliwości (bo na priv dostaję czasem maile różnej treści, w tym od osób zaniepokojonych wpisami o magii), na wszelki wypadek chcę jeszcze zastrzec, że jestem sceptykiem - jeśli cytuję wiedzę okultystyczną, to w charakterze ciekawostki, tylko i wyłącznie. Powiem więcej: jestem bezlitosnym, twardogłowym racjonalistą, więc bardzo proszę nie posądzać mnie o czynne zainteresowanie okultyzmem i/lub uprawianie innej magii niż magia słowa i fabuły. Takie informacje są fascynujące, kiedy się pisze fantasy albo grozę, bo inspirują. Cały cytowany powyżej traktat dodatkowo trąci myszką w sposób wywołujący uśmiech. Gdy zaś chodzi o obawy przed larwami, no cóż... zaryzykuję stwierdzenie, że zdecydowanie bardziej niebezpieczna od larw astralnych jest dla człowieka na przykład larwa bąblowca.

A w charakterze ilustracji: John Charles Dollman, Kuszenie św. Antoniego (1897). Ujął mnie ten obraz, bo demoniczne dziewczyny są śliczne i wyglądają jakoś tak... niewinnie, figlarnie (i może właśnie na tym polegała ich diabelska perfidia). Biedny świątobliwy pustelnik!






2 komentarze:

  1. Larwa onanizmu nieco mnie ogłuszyła...A obraz piękny,ładne te laski.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyśleć,jaki talent mamy, jako gatunek/społeczeństwo, do zrzucania odpowiedzialności za „zakazane przyjemności” na jakieś siły zewnętrzne z reguły „inne”, „złe”. Zakazane z reguły przez różnych szamanów, czy też „starszych”, tzw. opinię publiczną;-) Chociaż nie zawsze „złe”, starożytne Greczynki, czy też panie z północy zrzucały z reguły odpowiedzialność za przypadkowe przyjemności łoża na bogów. No bo co Zeusowi, czy innemu Thorowi się nie odmawia przecież? Hmmm... panowie w razie czego też mieli wytłumaczenie, jakaś nimfa czy inna driada, bo boginie to raczej nie bardzo były chętne, bogowie jak to faceci;-) No ale to to chociaż sympatyczne było :-) To co przyszło potem to (z)groza czysta, wyobraźnia istnie diabelska;-) Zamiast bogów demony brrrr....

    Swoją drogą zastanawiające jest to, że wiele racjonalistek i racjonalistów obraca się gdzieś w okolicach fantasy. Mam takie przeczucie, że przy science fiction oczekuje się przestrzegania zasad tego „science” chociaż na poziomie elementarnym, a z tym różnie, oj różnie bywa. Hmm... czasami dobrze zdefiniowana magia jest bardziej „naukowa” od tych różnych... Co generalnie tylko trochę ;-) przeszkadza mi w czytaniu sf, ale jednak...

    OdpowiedzUsuń