2014-02-09

Symbolika instrumentów muzycznych


Muzyka towarzyszy ludzkości od zarania dziejów; we wszystkich kulturach jest ważnym elementem uroczystości oraz obrzędów religijnych. To, co wyraża i symbolizuje, zależy od rodzaju muzyki i od kontekstu. Interesujące, a przy tym możliwe do opisania pokrótce, są znaczenia symboliczne wiązane z konkretnymi instrumentami.

Flet - jego ton bywał porównywany do głosów wydawanych przez anioły lub zaklęte istoty. Często przedstawiany jako atrybut pasterzy i symbol sielskiego pasterskiego życia. Rzewne dźwięki fletu komunikują ból miłosny i żałobny. Dźwięki fletów, które przygrywały do tańca derwiszom, symbolizowały nawoływania dusz oddzielonych od Boga, które pragną powrócić na wyżyny niebios.

Bęben - instrument wykorzystywany w celach obrzędowych w różnych kulturach, zdaniem niektórych niesie największy ładunek idei mistycznych spośród wszystkich instrumentów. W Afryce wiązano jego dźwięk z biciem serca, a także z grzmotami zwiastującymi deszcz. Z racji krągłego kształtu jest symbolem żywiołu ziemi. Bęben w kształcie klepsydry jest symbolem relacji między dwoma światami, materialnym i nadprzyrodzonym.

Lira to symbol harmonijnego zjednoczenia sił kosmicznych. Siedmiostrunna lira odpowiadała siedmiu planetom; później liczbę jej strun zwiększono do dwunastu, symbolizujących znaki zodiaku. Dwa rogi stanowiące jej ramę reprezentują relację między ziemią a niebem.

Trąba jako instrument metalowy dęty odpowiada żywiołom ognia i powietrza. Instrumenty metalowe są atrybutami szlachciców i wojowników (drewniane zaś - wieśniaków i pasterzy). Trąba symbolizuje pragnienie sławy i chwały, siłę na bitewnym polu. Mury Jerycha obalono, dmąc w trąby i rogi ("trąba jerychońska" po dziś dzień oznacza coś wydającego okropne, ogłuszające dźwięki). Co ciekawe, chcąc kogoś obrazić, mówimy do niego "ty trąbo".



Diego Velazquez, Trzej muzykanci (ok. 1617)
 

W symbolice instrumentu znaczenie mają zarówno wygląd, jak i dźwięk. Na przykład flet jest pod względem formy falliczny, męski, ale jego delikatne brzmienie stanowi pierwiastek żeński. Z kolei bęben jest symbolem żeńskim z racji krągłego, pękatego kształtu (jak brzuch ciężarnej), ale wydaje poważny, męski ton. Takie pozornie sprzeczne cechy sygnalizują symbolicznie, że muzyka potrafi pośredniczyć i jednoczyć sprzeczności.

A co symbolizuje muzyk grający na instrumencie? Ni mniej, ni więcej, tylko... siłę przyciągania śmierci; w Grecji jej personifikacją była postać młodzieńca (postaci Tanatosa poświęciłam swego czasu osobny wpis). Do tej samej symboliki nawiązuje flecista z Hameln - ten, który zgodnie z legendą najpierw wyprowadził z miasta wszystkie szczury, a kiedy mieszczanie nie wypłacili mu przyrzeczonego wynagrodzenia, wrócił tej samej nocy i uprowadził w nieznane wszystkie dzieci. Muzyka stanowi sferę pośrednią pomiędzy światem materialnym a duchowym, zróżnicowanym a niezróżnicowanym; dlatego od wieków jest stosowana w obrzędach i liturgiach.

Ale trzej XVII-wieczni muzykanci namalowani przez Velazqueza nie wyglądają ani tajemniczo, ani mrocznie: to po prostu dwóch mężczyzn i chłopiec (może ojciec z synem i wujek?), ubrani po szlachecku, którzy brzdąkają i śpiewają sobie przy winie. Jeden pewnie zaraz przerwie grę, żeby ugryźć bułkę, na stole czeka też ser - ot, proza życia.

Legendą o fleciście z Hameln zainspirował się Ritchie Blackmore, a efektem jest piosenka grupy Blackmore's Night Play, minstrel, play. Partię fletu zagrał na niej Ian Anderson z zespołu Jethro Tull.






Obawiam się, że też lubię legendę o fleciście z Hameln, nawet bardzo - ten demoniczny muzyk zawsze mnie fascynował i na pewno chętnie powędrowałabym za nim do piekielnych czeluści. Oczywiście to nie przypadek, że Krzyczący w Ciemności gra właśnie na flecie (i oczywiście bardzo mi się podoba w symbolice fletu wspomniane wyżej połączenie pierwiastka męskiego i żeńskiego). Zaryzykowałabym też podejrzenie, że nieprzypadkowo na flecie gra Piotruś Pan, który uprowadza dzieci do Nibylandii (spotkałam się z interpretacją, że Nibylandia to coś w rodzaju krainy zmarłych). Ale Piotruś Pan to w ogóle oddzielna historia...


 Źródła:
Juan Eduardo Cirlot, "Słownik symboli", przeł. Ireneusz Kania, Wydawnictwo Znak, Kraków 2001
"Lexikon der Symbole", Verlag HOHE, Erftstadt 2007



4 komentarze:

  1. O,ciekawe! Mnie też się podoba legenda o fleciście,chyba Masterton w jakimś utworze się nią posłużył.
    Ładna piosenka.Fajny ten obraz,dzieciak taki wyluzowany..
    Ja grałam na flecie w podstawówce, koszmar,jak ja nie lubiłam lekcji muzyki.W domu musiałam ćwiczyć ten nieszczęsny flet i moje chomiki, jak to usłyszały wskoczyły migiem do swojej doniczki i zakryły otwór trocinami...
    A bęben jest bardzo dobry do transu.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedne chomiki, pewnie nie lubiły wysokich dźwięków :)

      Usuń
  2. Jaka artystka ,takie dźwięki.A,wszystkiego naj, Dzień Kota był!


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kocica miewa się (odpukać) dobrze :)

      Usuń