2014-06-01

Annibale Carracci, "Jedzący fasolę"


Lubię obrazy przedstawiające wszelkiego rodzaju sceny z życia codziennego - mieszczan, służbę, wieśniaków i biedotę, wnętrza domostw, ulice, targowiska. Z jednej strony ukazują naszym oczom dawno zapomniane realia, anonimowych ludzi, których imion nikt od dawna nie pamięta, pozwalają zwizualizować sobie, jak wyglądała egzystencja w XV-wiecznej Florencji, XVII-wiecznym Madrycie czy Amsterdamie. Z drugiej - sugerują, że mimo upływu stuleci, pewne rzeczy pozostają niezmienne: uśmiech bezzębnego starca bawiącego się z wnukiem, radość dziecka potrząsającego tamburynkiem, mlaskanie prostaka zajadającego smakowity posiłek. Wino w kryształowym kieliszku, świeże owoce w koszyku czy pieczona kura na półmisku, na białym obrusie, i naszykowany obok chleb wyglądają dla naszych oczu tak samo apetycznie, jak dla oczu naszych przodków przed czterystu laty.

Na obrazie z II połowy XVI wieku zatytułowanym Jedzący fasolę widnieje typowa scenka rodzajowa z życia niższych warstw. Śniady, czarnooki człowiek w płóciennej koszuli i sukiennej kamizeli pożywia się przy stole. Ręce ma sękate, spracowane. Nie wiadomo, czy to stosunkowo zamożny chłop, czy rzemieślnik, czy przedstawiciel jeszcze innej profesji. Zajada solidny posiłek podany w fajansowych naczyniach, pije wino ze szklanego kieliszka, a jego odzież - choć skromna - nie jest dziurawa ani połatana, więc raczej nie jest biedny, choć jego paznokcie są brudne, a stary słomiany kapelusz strzępi się na brzegach. Stół jest schludnie nakryty płótnem, jednakże w oknie straszy wybita szyba. Trudno powiedzieć, czy mężczyzna je obiad we własnym domu, czy w gospodzie, a może w gościnie u kogoś.

Co widzimy na stole? Miska białej fasoli w rzadkim sosie czy rosole; na talerzu coś, co wygląda jak porwany na kawałki omlet albo placek w typie pizzy, ze szpinakiem i chyba boczkiem; cztery pszenne bułki oraz pęczek grubego szczypioru (do zajadania z bułką?), wino i kawałek chleba, którym mężczyzna zagryza fasolę. Właśnie zamarł z drewnianą łyżką w połowie drogi do ust, jakby się zorientował, że ktoś na niego patrzy. Prosimy sobie nie przeszkadzać, smacznego!




Annibale Carracci, Jedzący fasolę. Olej na płótnie, ca. 1584 r.

Autor tego obrazu, włoski malarz Annibale Carracci, urodził się 2 listopada 1560 roku w Bolonii. Pochodził z rzemieślniczej rodziny, był synem krawca Antonia. Malował obrazy o tematyce religijnej i alegorycznej, a także sceny rodzajowe, akty i pejzaże. Nigdy się nie ożenił, nie miał dzieci. Zmarł 15 lipca 1609 roku w Rzymie, przeżywszy 49 lat.



3 komentarze:

  1. Bardzo fajny obraz.Nie upiększony portret damy,tylko zwyczajnego człowieka.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Obraz ciekawy, gdybym miał zgadywać na podstawie detali, to obstawiłbym posiłek w gospodzie.
    Primo- kapelusz na głowie, w domu nie jada się w kapeluszu, ale w gospodzie zgłodniały wędrowiec nie musi sobie zaprzątać tym głowy, płaci i wymaga, kapeluszem się nie przejmuje. Sekundo, to zamarłe spojrzenie amatora fasoli, jakby zauważył przyglądającego mu się (może szkicującego?) artystę.
    Okno wskazuje też na gospodę, zabezpieczone kratą bez szyby (wg mnie to co wzięłaś za zbitą szybę to obtynkowanie wewnętrznej krawędzi otworu okiennego, jak się uważnie przyjrzeć to widać, że jest w innej płaszczyźnie niż byłaby szyba i przechodzi w warstwę tynku biegnącą po ścianie).
    Stosunkowo dobrej jakości ciuchy w połączenie z zaniedbanymi trochę paznokciami i trochę niechlujnym zarostem też mogą sugerować kupca/rzemieślnika/urzędnika w podróży.
    Z kolei fantazyjne piórko nadaje mu takiego zawadiackiego charakteru, w opowiadaniu na podstawie obrazu to mógłby być jakiś rozbójnik, może nawet szlacheckiego pochodzenia, grasujący po gościńcach prowincji i nie lubiący jak się mu ktoś zbyt uważnie przypatruje :)
    A propos, zdarzyło Ci się napisać opowiadanie na podstawie obrazu który zrobił na Tobie wrażenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna interpretacja! Co do obtynkowania - fakt, masz rację, ale trzeba się dokładnie przyjrzeć (nie zauważyłam miejsca, gdzie linia obkruszenia przechodzi w tynk na ścianie).

      Nie, nie zdarzyło mi się aż tak zainspirować obrazem, żeby na jego podstawie pisać tekst, chociaż swego czasu chodziło mi po głowie opowiadanie nawiązujące do obrazu Williama Holmana-Hunta "The Lady of Shalott". Literacko inspiruję się raczej utworami muzycznymi.

      Usuń