2014-08-04

Konie i wiersze - wernisaż i wieczorek poetycki Agnieszki Szady


Rzadko mam okazję bywać na wieczorkach poetyckich - raz, że wolę czytać wiersze niż ich słuchać, a dwa, nie jestem osobą, która szczególnie lubi bywać w kawiarniach. Ale w niedzielę 2 sierpnia wybrałam się na wernisaż i wieczorek poetycki koleżanki redakcyjnej z Esensji, Agnieszki "Achiki" Szady. Achika od wielu lat regularnie publikuje w Esensji recenzje, felietony i relacje z konwentów oraz galerie obrazków wykonanych różnymi technikami - olej, suchy pastel, malunki na szkle, kolaże. Pisuje też - acz zdecydowanie rzadziej - opowiadania i wiersze. Gdy chodzi o twórczość plastyczną, jej najulubieńszym motywem są konie, na drugim miejscu - szeroko pojęta przyroda. Chętnie operuje światłocieniem i grą kolorów, szczególnie lubi jasną intensywną zieleń (w gronie znajomych mamy nawet powiedzenie "achikowa zieleń"). Należy do Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych (TPSP) w Lublinie.

Spotkanie odbywało się o 18:00 na lubelskiej Starówce, w Galerii-Restauracji "Jezuicka - Kuchnia Klasztorna" przy ul. Jezuickiej 4. Jest to nieduży, kameralny lokal o dosyć staroświeckim, skromnym wystroju - szarawe ściany, drewniana podłoga, staromodne wyściełane krzesła, na stołach ciemnozielone obrusy i czerwone świeczki w lichtarzykach. W większej salce, dobrze oświetlonej dzięki dużym oknom, wisiały obrazy o większym formacie, głównie olejne - konie i pejzaże (ich oliwkowo-zielono-brązowa kolorystyka ładnie komponowała się z wystrojem wnętrza) - oraz jedna abstrakcyjna kompozycja wykonana suchymi pastelami. W mniejszej, ciemnawej, gdzie znajduje się bar, wisiały głównie rysunki pastelami przedstawiające konie i końskie głowy oraz jeden malunek na szkle - budowla z kolumnami. 

Na wieczorku zjawiło się kilkanaście osób (z jednej strony nieduża frekwencja zawsze jest pewnym problemem na takich wydarzeniach, podobnie jak w przypadku spotkań autorskich z pisarzami; z drugiej - kameralna atmosfera też ma swój urok). Nasza wspólna znajoma D'Aria Galicka, która wzięła na siebie funkcję prowadzącej spotkanie, powiedziała kilka słów wstępu, potem główna bohaterka wieczoru opowiedziała o swojej twórczości plastycznej i o technikach, którymi najchętniej się posługuje. Nastąpiło około dwudziestu minut przerwy, aby obecni mogli obejrzeć obrazy, po czym rozpoczęła się część wieczoru poświęcona poezji. D'Aria ponownie w skrócie omówiła twórczość Achiki na tym polu. Wiersze czytały na zmianę D'Aria, Achika oraz nieznana mi koleżanka D'Arii, jeden odczytałam ja. Prezentowane były wiersze z tomiku "Krajobrazy" (1998) oraz nowsze, a także haiku (poprzedzone krótkim wstępem teoretycznym na temat tej formy poetyckiej) i - na sam koniec - żartobliwe limeryki. Całe spotkanie łącznie z przerwą trwało ok. półtorej godziny, może trochę krócej.

Poniżej trzy zdjęcia (nie ja fotografowałam).



D'Aria i Achika. Oraz obrazki.



Część publiczności.



Czy ja wspomniałam, że Achika lubi jasne, optymistyczne odcienie zieleni? :)




2 komentarze:

  1. Oooo! O wystawie wiedziałam,o wieczorku nie! Brzydki Achik się nie pochwalił! Phm! Ładne zdjęcie w tej zieleni.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba wybór pseudo-restauracji Jezuicka to nie jest najlepszy pomysł żeby promować tak piękne obrazy. Oby nic się z nimi nie stało podczas wystawy, bo tam to już różne rzeczy się działy...

    OdpowiedzUsuń