2014-09-05

Oops! I did it again - czyli o gospodarowaniu czasem. Oraz o kotach.


Znowu to zrobiłam. Przysięgam, nie wiem jak. Mowa oczywiście o braniu na siebie różnych zobowiązań, niekoniecznie płatnych, oraz o takim gospodarowaniu czasem, że sprawy odłożone się kumulują. Wczoraj wieczorem wypisałam listę rzeczy, które muszę zrobić przed wyjazdem do Torunia na Copernicon (19-21 września). Wyszło mi, że bez zmieniacza czasu ciężko będzie to wszystko ogarnąć. Jestem właśnie na etapie zaciskania zębów i mówienia sobie "dasz radę, musisz tylko być twarda i wyciąć z rozkładu dnia wszystko, co ci niepostrzeżenie zżera czas - do końca września robisz TYLKO rzeczy z listy". Zatem do końca września:
- zero wdawania się w dyskusje na Facebooku
- zero udzielania się na forach
- minimum blogowania, spróbuję tylko zamieścić w końcu krótką relację z Avangardy plus zdjęcia.

Nie uważam się za królową marnowania czasu, ale zbyt częste sprawdzanie poczty, relaksujące zaglądanie na Facebooka i tym podobne bezmyślnie wykonywane czynności kumulują się tak, że po ich wycięciu da się wykroić z każdego dnia dodatkowe dwie godziny... Mam nadzieję. Bo inaczej pozostaje tylko telefon do Ministerstwa Magii z prośbą o wypożyczenie srebrnej klepsydry na łańcuszku.

Na froncie kocim, niestety, nie jest dobrze. Ofelia nadal całkowicie bojkotuje obecność młodego, do tego stopnia, że wieczorem zdarza jej się odmówić powrotu pod dach (niby ma do dyspozycji leżak na tarasie, ale na pewno nie śpi jej się tam zbyt miło). Jedzenie musimy jej wynosić na dwór, nie chce jeść w domu - nawet na parterze, dokąd Sammet nie ma wstępu, bo to ostatni azyl kocicy. Jeśli Ofelia przypadkiem spotka się z Sammetem na schodach, oba stwory zastygają, a kocica jeży ogon i z jej gardła zaczyna się wydobywać groźne "WRRR BUUU PHHHH WRR MRREU PHHHH WRRRR MRREU" czyli potok obelg w wykonaniu kocim. Sammet wtedy siada bez ruchu i mierzy ją zdziwionym spojrzeniem. Jeśli próbuje podejść bliżej - Ofelia syczy, ucieka na parę kroków i znowu zaczyna na niego pomstować po kociemu. Trwa to tak długo, aż ktoś z nas, ludzi, zlituje się, złapie Sammeta za fraki, wyniesie i zamknie. Panie wetki mówią, że koty albo w końcu zaczną ze sobą walczyć i będą się tłukły tak długo, aż wypracują sobie hierarchię dominacji - a potem mogą się zaprzyjaźnić - albo niestety ustalą sobie odrębne rewiry i będą się ich trzymać. Na razie wygląda na to, że znacznie bardziej prawdopodobny jest ten drugi wariant. Żal mi Ofelii, która kategorycznie odmawia wchodzenia wyżej niż na parter domu, mimo że kiedyś jej królestwem były dwie górne kondygnacje. Oczywiście bojkotuje też i mnie, nie wiem, czy jeszcze kiedyś położy mi się na kolanach i zacznie mruczeć.

Z optymistycznych wieści - Sammet został wczoraj zabrany do kliniki na kontrolę, zważenie i odrobaczenie. Okazało się, że chłopak waży aktualnie 2350 g, czyli - uwaga - PONAD DWA RAZY TYLE, co przed dwoma miesiącami, kiedy został znaleziony (wtedy ważył 950 g!). Gdyby dalej rósł w tym tempie, strach się bać, co by było! Apetyt ma nadal jak odkurzacz. Chrupek za bardzo nie lubi, pochłania mnóstwo mokrej karmy, rybki i gotowanego kurczaka (na szczęście pochłonięte jedzenie zwykle zostaje w kocie - to nie Ofelia, która potrafiła zeżreć saszetkę tylko po to, żeby ją chwilę później zwrócić). Szkodnik z niego nieprzeciętny, wczoraj wystarczyła chwila nieuwagi, żeby mi rozsypał w pralni pół opakowania bentonitowego żwirku. Dziś wlazł do kuwety z mokrymi łapami, bo chwilę wcześniej siedział w umywalce; upaprał je sobie żwirkiem, rozniósł go po mieszkaniu, wskoczył na mnie, wyświnił mi ubranie... i takie tam atrakcje. Od mojego ojca dostał nową ksywkę, chyba najlepiej do niego pasującą - "Diabeł".

I jeszcze link do piosenki, oczywiście znowu w wykonaniu zespołu Edguy. Tym razem utwór "Love Tyger" z najnowszej płyty - trochę a propos burego tygryska, a trochę dlatego, że po prostu jest fajny:





Oficjalny teledysk można znaleźć na You Tube, ale animacja nie poraża urodą, więc nie linkuję.




1 komentarz:

  1. Miłego konwentu! Kiepsko z tymi kotami.Mają charaktery. Swoją drogą,już widzę naszą Pusię, która by tolerowała innego chomika na swoim psocisku..

    Chomik

    OdpowiedzUsuń