2014-10-09

O kotach, myszach i książkach


Na kocim froncie, niestety, nie jest dobrze. Ofelia zniknęła.

Przez ostatnie dwa tygodnie buszowała w plenerze od świtu do późnego wieczora, wracała tylko na noc, żeby się przespać w ciepełku w salonie. Wczoraj spędziła cały dzień na dworze, ostatni raz była widziana koło dwudziestej pierwszej koło frontowych drzwi. Później nie raczyła przyjść do środka ani nawet się pokazać, mimo wabienia jedzonkiem. O drugiej nad ranem, po daremnym kicianiu, wystawiłam jej miseczki na dwór i zamknęłam drzwi. Dziś rano nie objawiła się w ogóle. Mam nadzieję, że to tylko gigantyczny foch w związku z faktem, że Sammet został kotem wychodzącym, oraz chęć korzystania do oporu z ciepłej jesiennej pogody.

Z Sammetem też mam problem, bo chłopak z dnia na dzień zaczął bojkotować kuwetę, z której wcześniej bardzo grzecznie korzystał. Dwa razy zaminował donicę z kaktusem, dwa razy zostawił mi śmierdzący "prezent" w sieni, a raz narobił w salonie przed przyjściem gości (na szczęście zobaczyłam to w porę). Teraz puszczam go na dwór na cały dzień, ale to półśrodek, bo niedługo zrobi się zimno... Nie wiem jeszcze, co zrobić z tym fantem. Odnoszę wrażenie, że jemu też zaszkodziła na psychikę rywalizacja o terytorium z Ofelią, zwłaszcza że teraz rywalizują na dworze, poza zasięgiem naszych oczu.

Drań poza tym jest łowny - wczoraj przyłapałam go w ogrodzie, jak tarmosił i torturował złapaną nornicę. Nornica piszczała jak deptana gumowa zabawka, kot ją przyduszał łapą i grał nią w hokeja na trawie (przepraszam za drastyczny opis, nie był to przyjemny widok), potem złapał w pysk i poniósł w krzaki, zanim zdążyłam interweniować. Mam nadzieję, że w końcu ją humanitarnie zagryzł. Diabełek jeden, nie potrzebował żadnych lekcji od mamy kocicy, instynkt łowiecki działa bezbłędnie.

A z sympatyczniejszych wieści - SKOŃCZYŁAM KSIĄŻKĘ!!!!!

Zaczęłam ją pisać rok temu w listopadzie, ale po drodze było kilka dłuższych przerw, niektóre trwające powyżej dwóch miesięcy. Wersja 1.0 ma 483 tys. znaków ze spacjami (mniej więcej tyle, co "Pośród cieni"), po poprawkach raczej przybędzie tekstu niż ubędzie.  To coś zupełnie innego niż historie o Krzyczącym, przypuszczam, że można tę powieść zakwalifikować jako realizm magiczny. Jest tam dużo symboliki baśniowej, trochę wątków obyczajowych oraz główna bohaterka, która czyta fantastykę, gra w RPG i NIE jest moim alter ego, ale pewnie i tak będzie o to posądzana (nawiasem mówiąc, wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak trudno jest pisać w pierwszej osobie z punktu widzenia postaci, która jest tej samej płci co ja, ale ma nieco inną konstrukcję psychiczną i inne problemy). 

Podczas pracy jak zwykle intensywnie korzystałam z dopalacza w postaci muzyki - bardzo silnie zainspirowałam się zwłaszcza trylogią płytową Avantasii "The Scarecrow", "Wicked Symphony" i "Angel of Babylon". Śmieję się, że najpierw miałam pisać fantasy w podobnych klimatach jak "Ruchomy zamek Hauru" (dziewczyna przenosi się do baśniowego świata i zostaje gospodynią w domu czarodzieja), a potem usłyszałam piosenkę "The Scarecrow" i zmieniła mi się cała koncepcja książki, pojawił się tam cierpiący na depresję artysta oraz szatan... Piosenkę polecam - to właśnie nic innego, jak dialog osamotnionego, wyobcowanego artysty ze Złym (tę partię śpiewa ochrypłym barytonem Jorn Lande). 


Withered roses dying on the ledge
A withered dreamer standing on the edge
You dream of love but you wake up to pain
You're better off to join in my game

Then she'll better off to cry contrite tears
One day she'll wonder why she had to let you disappear,

Rise to fame — your time has come
Time will come to take the sun
Make your claim - you're drawn to the sound
Time has come — you're leaving ground

Rise to fame - the flight of the crow
Time will come - cross the line
Your time has come - for the crow to fly away

It's a flight to hell
Can you hear the bell
The devil has come
To take your soul away
A flight to hell - alright

I'm a stranger
I'm a changer
And I'm danger
Fallen angel
Waiting for the prey 



Mrrau!







Wracając do książki - teraz czeka mnie mnóstwo poprawiania, a potem... potem zobaczymy.  W każdym razie cieszę się, że najgorszy etap pracy mam za sobą.




5 komentarzy:

  1. Gratulacje!!!! Dobra robota! Lecę się ustawić pod księgarnią.
    Szkoda kotów.Charakterne zwierzaki.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj o północy Ofelia łaskawie wróciła do domu po dwóch dobach spędzonych na gigancie - najadła się, wylizała futro i poszła spać w ciepełku - natomiast Sammet dla odmiany gdzieś przepadł. Nikt go nie widział od wczorajszego popołudnia :(

      Usuń
  2. Niezły kawałek, nie znałem wcześniej, thx za podrzucenie i czekam na książkę nim inspirowaną.
    Swoją drogą jaka będzie konwencja tej książki? Bo, sądząc ze zdradzonych powyżej szczegółów to nie typowa fantasy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeri, wydaje mi się, że "baśniowy realizm magiczny" będzie najlepszym określeniem. To taki trochę Czarnoksiężnik Oz dla dorosłych. Spora część książki dzieje się w realnym świecie, granica między rzeczywistością a snem jest płynna tak jak np. w "Spirited Away" Miyazakiego, z tym że klimat jest raczej ponury (na Facebooku śmiałam się, że początkowo chciałam napisać książkę, którą można byłoby zaklasyfikować jako literaturę kobiecą, a skończyło się tak, że bohater siedzi w lesie z żyletką w ręku i rozmawia z szatanem o tym, po jakim czasie muchy składają jajeczka na zwłokach :P ).

      Usuń
  3. Opis zachęcający,a z powrotu kota się cieszę.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń