2014-12-16

Czarne Koty, Kalifat i zatyczki do uszu



Będę dzisiaj reklamować książkę, ale... nie swoją!

Wydawnictwo Genius Creations ogłosiło niedawno premierę "Błędu warunkowania" - SF bliskiego zasięgu o genetycznie modyfikowanych agentach wywiadu. Autorka - Anna "Cranberry" Nieznaj - jest z wykształcenia matematykiem, pracuje jako programistka, ma dwójkę dzieci, udziela się redaktorsko w dziale literackim Esensji, a w (nielicznych) wolnych chwilach pisze. Publikowała opowiadania w Filipince, Science Fiction, Science Fiction, Fantasy i Horror oraz w magazynach internetowych (Esensja, Fahrenheit), a teraz debiutuje książką, której oficjalny opis brzmi tak oto:

 


Jest koniec XXI wieku, układ sił na świecie zmienił się radykalnie. Jednak najlepszym narzędziem prowadzenia wojny pozostaje nauka: zbroi globalne potęgi, buduje prywatne imperia, dostarcza narzędzi szaleńcom.

Podczas gdy Czarne Koty – genetycznie zmodyfikowani agenci unijnego wywiadu – próbują sprostać roli, do jakiej ich zaprojektowano, pewien niedoszły naukowiec o duszy awanturnika wpada w niebezpieczne towarzystwo. Ich losy zaczynają się splatać.


Książka jest naprawdę dobra, o czym mogę zaświadczyć, bo... czytałam ją jeszcze w trakcie powstawania - służyłam za konsultanta w kwestiach dotyczących inżynierii genetycznej i biomedycyny. To nie tyle literatura sensacyjna, co naukowo-psychologiczna z elementami political fiction, zadająca trudne pytania o to, jak może się skończyć przełamanie "tabu", jakim jest tworzenie genetycznie modyfikowanych ludzi, o granicę człowieczeństwa, poruszająca zagadnienia odmienności, tolerancji, społecznego dostosowania.

Poniżej możecie obejrzeć wywiad z Anią w programie telewizji internetowej Kolory Fantastyki.





Autorka opowiada m.in. o przedstawionej w "Błędzie warunkowania" sytuacji geopolitycznej za kilkadziesiąt lat - osłabione Stany Zjednoczone, Unia Europejska jako sfederalizowane supermocarstwo, Kalifat ze stolicą w Rijadzie i stan "zimnej wojny" pomiędzy nimi. 

Od siebie dodam jeszcze, że dla mnie główną zaletą "Błędu warunkowania" są bohaterowie. Można ich lubić albo nie, ale nie są konstruktami wygenerowanymi na zasadzie "imię + jedna-dwie charakterystyczne cechy", tylko pełnowymiarowymi ludźmi z całą gamą mocnych i słabych stron, gustów, przyzwyczajeń, pragnień, dziwactw i pięt Achillesa. Dlatego właśnie twierdzę, że "Błąd warunkowania" to nie tylko SF bliskiego zasięgu, ale również (a może przede wszystkim) dramat psychologiczny. Jestem ciekawa, co na temat tej książki napiszą recenzenci.


P.S. W ramach anegdot - akcja "Błędu..." w pewnym momencie przenosi się do Heidelbergu, a "pewien niedoszły naukowiec" na tamtym etapie swojego życia jest doktorantem w Deutsches Krebsforschungszentrum - tam, gdzie ja się doktoryzowałam. Poniższy smaczek jest z życia wzięty:

Sorensen wbił w Dagny lekko zszokowane spojrzenie, upewniając się po raz setny w przekonaniu, że kobiet nigdy nie zrozumie. Nie zastanawiał się nad tym długo, bo Sławek podszedł i wskazał stojący przy wejściu do instytutu automat z przezroczystego plastiku, pełen kolorowych zatyczek do uszu – skutek uboczny niekończącego się remontu. Napis na automacie głosił: „Uwaga!! Nie jeść!”.


Kiedy pracowałam w DKFZ, w głównym budynku odbywał się wielki remont i na własne oczy widziałam stojący w holu dyspenser z zatyczkami do uszu, z taką właśnie karteczką. Do dzisiaj żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia...


1 komentarz:

  1. No,pięknie!!!! Wywiad już znam,większe fragmenty książki też. Autorka w wywiadzie pięknie wygląda i mówi ciekawie.Że też się doczekaliśmy druku!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń