2014-12-09

Garstka refleksji o warsztatach literackich


Przyznaję uczciwie: ostatnimi czasy zaniedbałam blogowanie. First things first - piszę powieść. Kolejną. Gdy chodzi o tę ukończoną na początku października, no cóż... powiedzmy, że sprawa jej dalszych losów póki co pozostaje kwestią otwartą. Trzymanie kciuków mile widziane!

Ale ja nie o tym.  Od października w każdy poniedziałek (z przerwą na Falkon i na mój katar wszechczasów tydzień później) prowadzę w Lublinie warsztaty literackie w Domu Kultury "Narnia" na Kalinowszczyźnie; właśnie dzisiaj odbyło się szóste z ośmiu spotkań. Wcześniej zdarzało mi się prowadzić warsztaty literackie na konwentach i z tamtych zajęć wyniosłam wrażenie, które teraz potwierdza się w stu procentach: BARDZO wiele zależy od grupy. Ideą warsztatów w "Narnii" jest omawianie tekstów, które napisali uczestnicy (po pierwszych trzech zajęciach pracą domową było napisanie szorta, po czwartych - konspektu dłuższego opowiadania, a teraz uczestnicy pracują nad tymiż opowiadaniami). Omawianie polega w praktyce na spontanicznej dyskusji, w której jestem (staram się być) jedynie moderatorem, nie żadnym guru głoszącym prawdy objawione. Zgłaszamy uwagi, wskazujemy błędy, zadajemy pytania, próbujemy razem z autorem się zastanawiać, co można zrobić z danym pomysłem. Ja oczywiście przekazuję swoje sugestie, niekiedy udzielam rad popartych doświadczeniem (zaznaczając, że nie należy ich traktować jak dogmatów, bo literatura to nie matematyka, dwa plus dwa nie zawsze dadzą cztery). Na tych konkretnych warsztatach dobrała się grupa, której świetnie wychodzi konstruktywne dyskutowanie - gdyby było inaczej, nadałabym zajęciom formę bardziej zbliżoną do wykładu.

Wydaje mi się, że zajęcia tego typu w formie cyklicznej dają uczestnikowi znacznie więcej niż jednorazowe warsztaty konwentowe czy weekendowe - choćby dlatego, że stanowią motywację do regularnego pisania dla osób, które nie cierpią na nadmiar czasu, nie pisze się im łatwo i potrzebują takiej motywacji (jedna miniatura tygodniowo to po miesiącu cztery miniatury; pisząc pięć tysięcy znaków na każde kolejne zajęcia, po czterech zajęciach uczestnik napisał dwadzieścia tysięcy znaków i dostał feedback na ich temat od kilku czytelników). Poza tym grupa ma czas się poznać i zżyć.

Nawiasem mówiąc, pamiętam, jak parę lat temu razem z Agnieszką "Achiką" Szady poszłyśmy na warsztaty literackie prowadzone przez pewnego dżentelmena, który wprawdzie nie posiada w dorobku ani jednego opublikowanego utworu literackiego - wyłącznie prace naukowe - ale za to występował z pozycji guru czy wręcz proroka przemawiającego do ciemnego ludu, lud zasię milczał i pokornie słuchał. Było to zabawne doświadczenie, bo kiedy zaczęłyśmy nieśmiało i grzecznie zadawać merytoryczne pytania (nie przedstawiłyśmy się przed warsztatami jako osoby, które nie tylko piszą prozę, ale i publikowały coś niecoś), guru uznał, że kwestionujemy jego nieomylność i zapałał świętym oburzeniem, głośno nas skrzyczał i niemalże wyrzucił z warsztatów. No cóż... można i tak!



Image courtesy of anankkml at FreeDigitalPhotos.net



P.S. Anonimowy Komentujący poniżej słusznie mi przypomniał to, czego wczoraj o drugiej w nocy już nie napisałam: lata temu uczestniczyłam intensywnie w działaniach sekcji literackiej przy LSF "Cytadela Syriusza" utworzonej w 2000 roku i prowadzonej przez wyżej wzmiankowaną Agnieszkę "Achikę" Szady. Dokładniej - jeśli mnie memoria fragilis nie myli - ja byłam aktywną członkinią sekcji w latach 2000-2005, potem wyjechałam do Niemiec i po powrocie, w 2010 (?) pojawiłam się jeszcze na kilku spotkaniach. Ówczesna formuła sekcji literackiej wyglądała tak, że na każde kolejne spotkanie pisało się prace domowe na zadany temat - zazwyczaj po prostu fragmenty tekstu (czasami zdarzało się, że ktoś stworzył szorta), które następnie były odczytywane na głos (zazwyczaj bawiliśmy się przy tym w zgadywanie, kto co napisał) i komentowane przez uczestników. Na przestrzeni lat ta formuła miała jeden minus, który nazwałabym Klątwą Krótkich Kawałków - powstało bardzo wiele fragmentów, czasem naprawdę intrygujących i fajnych, ale niewielu uczestników pisało na bazie tych fragmentów ukończone opowiadania (jednym z wyjątków jest opowiadanie Achiki Wszyscy za jednego, które ukazało się później w magazynie Science Fiction, Fantasy i Horror). Teraz na warsztatach widzę, że historia się powtarza - uczestnicy, którzy dwa zajęcia wcześniej pisali ładne miniaturki, mówią mi, że dużo trudniej im przychodzi walka z dłuższym tekstem (męczę ich, żeby mi każdy wymyślił i ukończył jedno pełnowymiarowe opowiadanie, nie szorta). Dzierganie zdań w sposób klarowny i poprawny gramatycznie - spoko Maroko, no problem. Najtrudniejsze okazuje się (1) wymyślenie dłuższej spójnej fabuły, a później (2) napisanie jej, bo to zajmuje znacznie więcej czasu niż machnięcie jednostronicowego szorta. No cóż - hello, powiem tak, znam ten ból :).

(Znam też osoby, które podchodzą do pisania w sposób dokładnie odwrotny, mają nie tylko dużą łatwość wymyślania fabuł, ale też ich przelewania na papier, bez martwienia się o końcowy efekt. Potrafią sobie napisać w ciągu wakacji całą powieść dla przyjemności, nie przejmując się tym, czy będzie publikowalna, czy nie. Rarogi jedne! :P Takiego przypadku nie mieliśmy ani w dawnej sekcji literackiej, ani na obecnych warsztatach, a szkoda, bo ciekawie byłoby dopytać, gdzie tkwi różnica między Mozolnym Dziergaczem Zdań a Szalonym Zapisywaczem Kartek. W tym, że ten drugi potrafi sobie na czas pisania całkowicie wyłączyć wewnętrznego perfekcjonistę? Sama chętnie poznałabym odpowiedź...)



3 komentarze:

  1. trzymanie kciuków mile widziane!

    Trzymamy!

    prowadzę w Lublinie warsztaty literackie odbyło się szóste z ośmiu spotkań.

    Pożyteczna robota, fajnie, że Ci się chce.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie napisałaś, jak z Agnieszką "Achiką" Szady przez dziesięć lat uczestniczyłaś w sekcji literackiej istniejącej w lubelskim klubie fantastyki przez pierwszą dekadę obecnego wieku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, serio. Nie powinnam klecić wpisów na łapu capu w nocy. Dopisałam postscriptum.

      Usuń