2015-02-17

Słów kilka o fantasy, czyli Ignit w telewizji internetowej


Jest sobie w Lublinie coś takiego, jak Niezależny Dziennik Internetowy lublin.com.pl, a w nim - audycja "Kolory Fantastyki" prowadzona przez prezesa stowarzyszenia Cytadela Syriusza, Krzyśka Księskiego. Wczoraj miałam przyjemność w niej gościć i mówić o fantasy - o korzeniach tego nurtu, o jego pochodzeniu i o najbardziej znanych utworach. Z nerwów rozgadałam się tak, że Krzysiek nie miał zbyt wiele do powiedzenia... Temat jest tak szeroki, że nie zdążyliśmy poruszyć części zagadnień (planowałam powiedzieć trochę o dark fantasy i urban fantasy, ale zabrakło na to czasu). Za to udało mi się nie pomylić dat - dobrze zapamiętałam, że Andrzej Sapkowski debiutował opowiadaniem "Wiedźmin" w 1986 r., a Feliks Kres wcześniej (konkretnie - w 1983, kiedy niżej podpisana miała 3 latka).




W opisie audycji na YouTube zareklamowano mnie ciut na wyrost - owszem, jestem autorką książek, tłumaczką i redaktorką Esensji oraz prowadzę warsztaty literackie (chwilowo zawieszone, bo w Domu Kultury Narnia trwa teraz remont), jednakowoż do bycia krytykiem literackim się nie poczuwam i nie wiem, kto mnie zaszczycił tym mianem!

Wszyscy pracownicy dziennika internetowego, których widziałam, byli na oko kilka lat młodsi ode mnie i nagle poczułam się jak osoba w wieku nad wyraz dojrzałym... Poza tym wciąż jeszcze nie wyleczyłam się ze stresu towarzyszącego wystąpieniom publicznym i na 3 sekundy przed tym, kiedy mam zacząć mówić, czuję się dość koszmarnie ("obożebożeboże kamera"), ale na szczęście jak już zacznę nawijać, to mi przechodzi.

Nie jest wykluczone, że jak Się Zbiorę w mitycznej wolnej chwili, to na bazie notatek, które sobie przygotowałam przed audycją, zmontuję jakiś wpis o początkach fantasy. Zobaczę.



8 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze wyszło! A Krzysiek to coraz bardziej Zeusa z Falkonu przypomina.Ciekawy temat,sprawnie poszło,nie, wcale nie uważam, że Krzysiek za mało mówi,obydwoje mówicie mądrze i z sensem.Też strasznie lubię Geda,teraz dyskusję na Esensji czytałam.
    Bardzo ładna apaszka.Do tej pory nie zwróciłam uwagi, jakie Ty masz ładne usta.

    Chomik entuzjastyczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miauuuuu! Dzięki!

      Wśród filmików promocyjnych z tamtego Falkonu nie było Zeusa, był Perun :)
      https://www.youtube.com/watch?v=YK7ic3rdSOU

      Dyskusja w Esensji będzie kontynuowana - niedługo czwarty odcinek, o "Tehanu" :) Pokłóciliśmy się o tę książkę, aż wióry leciały! A o Gedzie to ja bym kiedyś mogła artykuł napisać (ale pewnie nie znajdę czasu).

      Za komplementy pięknie dziękuję [rumieni się]. Apaszka jest z tygrysem (którego nie widać).

      Usuń
  2. Fajna rozmowa. Rzeczywiście trafne było stwierdzenie o czynniku wieku przy polecaniu lektury z gatunku fantasy - co inne trafi w gust czytelnika doświadczonego, a czym innym może się zainteresować nastolatek dopiero wkraczający w świat książki. Sam również - gdybym miał polecić utwór reprezentatywny dla fantasy - zarekomendowałbym "Władcę pierścieni" Tolkiena i cykl o Ziemiomorzu Ursuli K. Le Guin. Ten pierwszy bardzo epicki z gatunku high fantasy, a drugi już stanowi bardziej refleksyjny nurt gdzie przemiana bohatera, dojrzewanie stanowią równie istotny element treści co jego przygody.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też się "Tehanu" tak średnio podobała.
    A,jeszcze do wypowiedzi jw, mam Ci powiedzieć, że Tolkien to nie trylogia.
    No to Perun, dostojny i dojrzały.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "Tehanu" zasmuciła, kiedy czytałam tę książkę mając ok. 17 lat, ale kiedy przeczytałam ją ponownie teraz, będąc po trzydziestce, podobała mi się strasznie. Ewidentnie z wiekiem diametralnie zmienił mi się odbiór.

      Słownik języka polskiego PWN faktycznie podaje, że trylogia to «cykl trzech połączonych tematycznie utworów literackich, muzycznych lub filmowych, z których każdy stanowi zamkniętą całość». Ale o "Władcy pierścieni" powszechnie przyjęło się mówić "trylogia", więc jeśli to jest błąd, to nie tylko mój. Wydaje mi się jednak, że definicja trylogii jest do pewnego stopnia płynna. Słownik terminów literackich z 1988 r. mówi, że trylogia to cykl literacki złożony z trzech utworów, zaś w definicji cyklu literackiego można przeczytać, że jest to zespół utworów należących do tego samego gatunku powiązanych wspólnotą elementów treściowych i/lub kompozycyjnych, a każdy utwór wchodzący w skład cyklu zachowuje ZAZWYCZAJ daleko posuniętą autonomię strukturalną i może być odbierany jako samodzielna całość. "Zachowuje zazwyczaj" nie jest moim zdaniem równoznaczne z "musi obowiązkowo", no ale ja jestem (eks)biologiem, nie literaturoznawcą ;) Również słownik Merriam-Webster podaje, że "trilogy" to "a series of three novels, movies, etc., that are closely related and involve the same characters or themes", czyli kluczowe jest, żeby trzy książki, filmy itp. były wzajemnie powiązane, obejmowały tych samych bohaterów lub tematy, a nie ma nic o tym, że muszą być samodzielnymi całościami. Jako dodatkowy argument podałabym, że w niejednym ze znanych cykli fantasy ("Koło Czasu" Jordana, PLiO Martina) tomy od drugiego wzwyż średnio nadają się do czytania samodzielnie, ALE JEDNAK trudno powiedzieć, że Jordan czy Martin pisał jedną dłuuuuugaśną powieść w odcinkach.

      Usuń
    2. Rzecz w tym, że sam Tolkien napisał "Władcę Pierścieni" jako jednotomową cegłę złożoną z sześciu ksiąg. To wydawca upierał się - z przyczyn ekonomicznych - by wydać to w trzech tomach i sam wymyślił tytuły. Tolkien na początku nie chciał się na to zgodzić, uważając ten podział za sztuczny, ale zrozumiał, że nie wyda tego w takiej formie, jaką sam chciałby widzieć.

      Usuń
    3. OK, mój błąd :) Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że mnóstwo ludzi nazywa "Władcę pierścieni" trylogią.

      Usuń
  4. Nasi znajomi tolkieniści zawsze krzyczą, że to nie trylogia. Ja tylko tak!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń