2015-07-19

Dosyć męczący lipiec


Na pytanie "co u ciebie słychać" moja odpowiedź jest ostatnio krótka - pracy po uszy, a nawet wyżej. Na początku sierpnia zamierzam pojechać na Avangardę, a w drugiej połowie miesiąca czeka mnie kolejny upragniony wypad w słowackie Tatry - ale wcześniej muszę przetłumaczyć 4 artykuły i sczytać 540 tys. znaków przetłumaczonej powieści młodzieżowej... Nie mogę się już doczekać tej Słowacji - nawet przyśniło mi się dzisiaj, że jesteśmy z mężem w górach, i w tym śnie dziwiłam się bardzo, że jak to - jest lipiec, a przecież mieliśmy jechać w Tatry dopiero w sierpniu?! Moja podświadomość najwyraźniej bardzo głośno krzyczy o tym, za czym się stęskniła.

Moje morale ratuje ostatnio głównie nordic walking, ale w tropikalnych temperaturach, takich jak dzisiaj, już nawet kijki średnio się sprawdzają.

Z anegdot kocich - w domu odbywało się ostatnio trochę prac remontowych, w tym malowanie parapetów. Mimo że koty w dniu malowania dostały szlaban na wchodzenie do środka i musiały siedzieć na dworze, ktoś zostawił uchylone drzwi na balkon i Sammet oczywiście chyłkiem wśliznął się tamtędy. W ciągu pięciu minut zdążył wskoczyć na świeżo pomalowany parapet i zeskoczyć z niego, zostawiając na ścianie artystyczne ślady łapek ubabranych w farbie, których - mimo szybkiej interwencji rozpuszczalnikiem - nie dało się już do końca zmyć.

Z wieści okołoliterackich - na finiszu są prace nad nową antologią Klubu Esensji, wersja .epub jest już po składzie i teraz testujemy, jak wygląda na różnych czytnikach. Zbiorek nosi tytuł "Dziecko w domu. Antologia grozy" i znalazły się w nim między innymi opowiadania Anety Jadowskiej, Macieja Żytowieckiego, Jacka Wróbla oraz Aleksandry Zielińskiej.

Tymczasem w dziale literackim Esensji możecie przeczytać niedawno zamieszczone opowiadanie Katarzyny Rupiewicz, które mnie osobiście trochę kojarzy się klimatem (nie tylko mroczność, ale też sposób opisywania szczegółów obyczajowych - takie drobiazgi jak drylowanie śliwek na konfiturę) z twórczością Anny Kańtoch.

Katarzyna Rupiewicz - Prawi

I na koniec jeszcze fotka kocia - królewicz Sammet ucinający sobie drzemkę w jednym z dziwniejszych miejsc, w jakich udało mi się go przyłapać. Najczęściej preferuje mimo wszystko koc na tapczanie albo fotel.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz