2015-08-28

Pozdrowienia z gór


Po dłuższej przerwie od blogowania chcę zameldować, że żyję i że zamierzam tu wrócić, w dodatku uzbrojona w metaforyczną miotłę i pełna zapału do sprzątania. Blog założony w kwietniu 2012 r. coraz bardziej zaczyna przypominać zagracone mieszkanie w bloku - na regale pełno zakurzonych i w sumie niepotrzebnych bibelotów, stare fotele noszą ślady kocich pazurów, nabywane na przestrzeni lat meble nie pasują do siebie... Zamierzam go odkurzyć i pomału uporządkować - pierwsze kroki w tym kierunku już podjęłam.

Jestem teraz na Słowacji, w Starym Smokowcu. Po tym, jak cały czerwiec, lipiec i większość sierpnia spędziłam przyklejona do komputera, tłumacząc jedną powieść młodzieżową i ileś tam artykułów naukowych, mogę się wreszcie przez całe osiem (heh) dni odprężyć w Tatrach. Z ciekawostek: po słowacku pomidory nazywają się "paradajki", morele to "marhule" (nie mylić z ghulami), a odjazdy pociągów to "odchody vlakow". Tatry piękne jak zawsze - po słowackiej stronie są mniej zadeptane przez stonkę turystyczną niż po polskiej. Po całym dniu intensywnego chodzenia po górach, wieczorami padam na nos i energii starczy mi akurat na to, żeby niemrawo podłubać przy blogu, skasować parę nieaktualnych ogłoszeń czy podrasować stare wpisy.

Tymczasem - oto zdjęcie z wczorajszej wycieczki na Sławkowski Szczyt (2452 m n.p.m.) Nogi będą mnie bolały jeszcze przez kilka dni, ale było cudnie!!!!





4 komentarze:

  1. Tatry, jakie cudne!!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. "Drogo" to pojęcie względne :). Za nocleg w małym pensjonacie o dobrym standardzie (dwuosobowy pokój z łazienką + ręczniki, bez wyżywienia, dostęp do kuchni z jadalnią, wifi) płaciliśmy 17 euro/osoba/noc; od 1 września 13,5 euro/osoba/noc. Bez problemu można byłoby znaleźć tańsze zakwaterowanie, ale zależało nam (głównie mi) na wifi. Za wstęp do TANAP nie trzeba płacić nic, bilety na kolejkę elektryczną (jeśli chce się gdzieś podjeżdżać) są tanie. Ceny jedzenia w sklepach chyba podobne jak w Polsce lub minimalnie drożej. W knajpach też skóry nie zdzierają; mąż mówi, że pizza kosztowała 4-5 euro za porcję 350 dag, pierogi z bryndzą 4 euro z kawałkiem, wielki kotlet schabowy (200 dag) ok. 6 euro. (Ja nie jem w restauracjach, więc jestem tania w utrzymaniu ;) ). Natomiast szlaki w Tatrach słowackich są mniej zatłoczone niż w Polsce, dzięki kolejce elektrycznej po drogach jeździ dużo mniej aut, miejscowości wg mnie też wyglądają czyściej i ładniej.

      Usuń
  3. No właśnie, to euro mnie przeraża.No, dziękuję za dokładne informacje. My bylismy w Izerskich, niskie ale fajne,mało ludzi i niedrogo.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń