2015-09-17

Copernicon 2015 już za pasem


Wiedziałam, że tak będzie. Wiedziałam. Tydzień temu, przyjechawszy z Tatr, czułam się wypoczęta. Teraz... już się nie czuję. Od powrotu ze Słowacji zdążyłam zaliczyć tłumaczenie tekstów we wszystkich parach językowych, w jakich pracuję (EN-PL, PL-EN, DE-PL i DE-EN): materiały z badań klinicznych, analizę prawną, ulotki reklamowe luksusowych hoteli w Alpach, tekst do filmików edukacyjnych o antykoncepcji... Zarwałam jedną noc w całości i pół drugiej (efekt taktyki "tak, ugotuję obiad, pozmywam naczynia, będę pisać przez 2 godziny i pójdę na godzinę nordic walkingu, nawet jeśli to znaczy, że będę kończyć ekspresowe tłumaczenie kosztem snu"). Przetłumaczenie 7 stron rozliczeniowych tekstu prawniczego z polskiego na angielski w ciągu 3 godzin zegarowych stało się moim nowym rekordem. Wzbogaciłam też swoją wiedzę o świecie, bo nie wiedziałam do tej pory, jakie fascynujące atrakcje czekają w alpejskim raju narciarskim na turystów o odpowiednio zasobnym portfelu. Szczególnie zafrapował mnie "intensywny masaż sportowy tyrolskim olejem skalnym", czy jakoś tak.

Jeżeli nic nie wybuchnie w ostatniej chwili, nie rąbnie we mnie meteoryt ani pociąg się nie wykolei, jutro jadę do Torunia na Copernicon! Trochę nie chce mi się wierzyć, że już tyle czasu upłynęło od września 2013, kiedy po raz pierwszy uczestniczyłam w tym uroczym konwencie. Prelekcje będę mieć te same co na tegorocznej Avangardzie. Gdyby ktoś chciał mnie w Toruniu łapać, żeby zamienić kilka słów, największe szanse ma w sobotę, bo planuję ją spędzić na konwencie praktycznie od rana do wieczora. Jutro (piątek) pojawię się tam najwcześniej o 19, a w niedzielę tylko przelotnie rano.


Moje punkty programu na Coperniconie:

Sobota 10:00  
Prelekcja Czary i wierzenia góralskie   
(Literacka 2, 50 min.) 
 Opis: Przed czym uciekają dziwożony, po co zakopuje się nietoperza w mrowisku i kto biegał nago przez dziewięć miedz? W jakim celu skrapiano dom gnojówką i dlaczego ciężarna kobieta nie powinna ściągać mężowi butów? Rozliczne zabobony i zabiegi magiczne z obszaru Podhala i Beskidów Zachodnich bywały dziwaczne, czasem straszne, a całkiem często zabawne w swej przyziemności.
 
Sobota 13:00 
Prelekcja Całe jego wysiłki pójdą w fiask, czyli co jest nie tak z tym tekstem 
(Literacka 1, 50 min.) 
Opis: Czy powietrze może świdrować ostre kły, a zmysły - wrzeć w zimnokrwistych wyobrażeniach? Jak ważny jest pierwszy akapit i co można zepsuć w zakończeniu? Początkujący autorzy dowiedzą się, czego unikać podczas tworzenia prozy, a wszyscy inni będą mieli okazję poznać blaski i cienie (głównie te drugie) selekcjonowania tekstów w zinie internetowym.

Sobota 14:00 
Prelekcja Meandry i manowce: jak ujarzmić kapryśną fabułę 
(Literacka 1, 50 min.)   
Opis: Fora literackie oraz analizatornie często kładą największy nacisk na styl i skupiają się na analizowaniu pojedynczych zdań, poświęcając mniej uwagi szkieletowi tekstu literackiego, czyli fabule. Na tej prelekcji dowiecie się, czym w zasadzie jest fabuła i jakie problemy się z nią wiążą, a także poznacie kilka metod pozwalających przekuć zarys pomysłu w spójną historię.

Wezmę też udział w anglojęzycznym panelu dyskusyjnym pt. How much fantasy in reality, how much reality in fantasy odbywającym się w sali Panelowej w sobotę od 17:00 do 18:00.  

Do zobaczenia w Toruniu!
 




1 komentarz:

  1. Ha! Pisałem do "Portala" piętnaście lat temu art o Goralach w tym i zakleciach góralskich z Beskidów.

    OdpowiedzUsuń