2015-11-24

Słów kilka o warsztatach literackich w Narnii


Od kwietnia tego roku regularnie co dwa tygodnie (z przerwą wakacyjną) w Domu Kultury "Narnia" w Lublinie odbywają się warsztaty literackie prowadzone przez niżej podpisaną. Wcześniej - w listopadzie i grudniu 2014 - miał miejsce dwumiesięczny cykl spotkań warsztatowych, których formuła bardziej przypominała formalne zajęcia z creative writingu: część każdego spotkania przeznaczałam na wykład na temat jakiegoś zagadnienia związanego z pisaniem, a później czytaliśmy prace domowe i dyskutowaliśmy o nich. Teraz, ponieważ tematy na wykłady tak jakby się wyczerpały, a z pisaniem szortów czy scenek na zadany temat bywa różnie, warsztaty przybrały luźniejszą formę. Jak są teksty, to dyskutujemy o tekstach, a jeśli liczba tekstów nie pozwala na zapełnienie materiałem dwóch godzin, to albo wykonujemy ćwiczenie "nastawiamy budzik na 20 minut i wszyscy improwizujemy po scence na zadany temat, później czytamy na głos to, co powstało i omawiamy efekty", albo rozmawiamy o zagadnieniach związanych z pisaniem. Z ciekawszych tekstów, jakie przewinęły się przez warsztaty, należy wymienić krwawą parodię disneyowskiej historii o syrence Arielce - kto był na tamtym spotkaniu, prędko jej nie zapomni...

Prowadząc te zajęcia przez dłuższy czas, stwierdzam, że główną zaletą warsztatów jest stworzenie możliwości, aby podyskutować o swoim tekście "na żywo" z życzliwie nastawionymi bliźnimi, którzy jednocześnie potrafią sformułować i przekazać konstruktywną krytykę. Dostajemy natychmiastowy feedback czytelniczy, i jeśli chcemy (i jeśli naszą reakcją na słowa krytyki nie jest natychmiastowe paniczne spłoszenie - pamiętam, że sama tak reagowałam na samym początku swojej przygody z pisaniem), możemy wyciągnąć wnioski przy kolejnych tekstach. 95% pracy autor nadal musi wykonać we własnej głowie oraz za własnym biurkiem.

Uczestnicy warsztatów notorycznie nie mają czasu pisać systematycznie - oczywiście znam to z własnego doświadczenia. Pisanie jest wyczerpujące umysłowo, wymaga skupienia, wiele osób (w tym ja) nie potrafi pisać "z doskoku" niezależnie od warunków. No i tu niestety tkwi pułapka. Jeśli uczestnik nie zmobilizuje się do pisania SAM, to warsztaty nie pomogą mu tego przeskoczyć, obawiam się. Mogę pokazać, jak konstruuje się fabułę, wychodząc od luźnego pomysłu; mogę podsunąć źródła inspiracji, pogadać o motywacji i organizacji czasu, pokazać, że można usiąść, nastawić budzik i w 20 minut napisać kawałek tekstu. Nie wyczaruję dżinna, który poleci za uczestnikiem do domu i będzie mu codziennie wiercił dziurę w brzuchu: "Pisz!". Sama takowego nie posiadam, a może szkoda.

Na Szortalu można przeczytać parę miniatur, które narodziły się w wyniku naszych narnijskich spotkań literackich. Poniżej linkuję trzy.


Grzegorz Woźniak - Zemsta wzgardzonych

Pierwszym, co dopadało po wejściu do knajpy, był przytłaczający półmrok i gęsta atmosfera. Pomimo sporego wnętrza lokal miał charakterystyczny, klaustrofobiczny nastrój, dany tylko nielicznym barom, noszącym dumne miano „mordowni”. Siedzące przy stolikach postacie wyglądały na przykurzone, zrezygnowane, jakby ich najlepsze dni bezpowrotnie już minęły. W powietrzu unosiły się piksele dymu, a właściciele speluny – Blinky, Pinky, Inky i Clyde – snuli się po sali, zbierając puste butelki, opróżniając popielniczki i donosząc piwo. Czytaj więcej


Grzegorz Woźniak - Nu, Zając

Delikatny, chłodnawy wiaterek gonił mikre fale, dopływające do brzegu jeziora i kończące swój żywot na piasku. Jednocześnie zabawiał się ze złotymi liśćmi, porywał je, przez chwilę unosił ku górze, a potem porzucał, niczym żigolak zbałamuconą dziewczynę. Słońce świeciło leniwie, pozbawione tego zacięcia i pasji, z którym ogrzewało brzuchy wczasowiczów jakiś miesiąc wcześniej. Czytaj więcej


Joanna Adamczuk - Anioł

Stąpała boso po zielonej trawie skąpanej w słońcu. Jej długie blond włosy spadały na plecy, stapiając się z białymi skrzydłami w malowniczą całość. Niektóre pióra dotykały delikatnie ziemi, inne poruszały się lekko na wietrze. Czytaj więcej


A oto parę zdjęć zrobionych na jednym ze spotkań warsztatowych, w czerwcu tego roku.


Hol w Domu Kultury "Narnia".



"Autorze, cóżeś napisał?"



Od lewej: Grzegorz Woźniak, Alan Akab, Joanna Adamczuk, Anna "Cranberry" Nieznaj.
(Zdjęcia: Agnieszka "Achika" Szady)




4 komentarze:

  1. Ale Ci ładnie w czarnym!


    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Przeważająca większość ciuchów w mojej szafie jest czarna, granatowa, szara albo oliwkowa.

      Usuń
  2. wyglądasz ślicznie, taka delikatna i jednocześnie zamyślona nad kartką... :-) jacek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo się zarumienię ;) A to koszmarny tekst był, taki z gatunku "ręka, noga, mózg na ścianie", czy raczej "flaki padające jak deszcz" xD

      Usuń