2015-12-24

Wesołych Świąt!


Drodzy i mili! Wigilia za pasem, przygotowania na finiszu - sprzątanie zakończone, choinka ubrana, barszcz ugotowany i doprawiony (niczego poza barszczem na szczęście pichcić nie muszę, inni mnie wyręczą). Bite dwa dni spędziłam, wycierając różne dawno niewycierane kurze, myjąc podłogi i generalnie starając się wygenerować w swoim otoczeniu błogosławiony stan ładu. Jest tak nieprzyzwoicie ciepło, że pomyłam nawet okna, czego nigdy dotąd nie robiłam w grudniu. Co roku narzekam, że nie lubię tej całej krzątaniny przedświątecznej, ale przynajmniej ma się później poczucie spełnionego obowiązku.

Wszystkim czytającym te słowa życzę spokojnych i radosnych Świąt. W czasach przedchrześcijańskich to było święto odradzającego się słońca, powracającego światła, zwycięstwa dnia nad nocą. Zgodnie z wierzeniami naszych przodków jest to również jedna z tych dat, kiedy granica między światem żywych i umarłych staje się szczególnie cienka, teraźniejsze splata się z mistycznym i wiecznym. Puste nakrycie, które zgodnie z tradycją stawiamy na wigilijnym stole "dla niespodziewanego gościa", to echo rytualnego poczęstunku, na który przed wiekami zapraszano dusze zmarłych.





Autorem powyższej sceny narodzin Jezusa jest Bernardo Daddi (ok. 1280-1348), jeden z pierwszych włoskich malarzy renesansowych. Obraz zawiera wszystkie elementy przewidziane przez tradycję - stajenka w skalnej grocie z drewnianym zadaszeniem, wół i osioł spoglądające na Dzieciątko, aniołowie (warto zwrócić uwagę na ich aureole, które wyglądają jak postawione na sztorc mosiężne talerze - dopiero w późniejszych latach zaczęto je przedstawiać jako mały krążek nad głową lub pomijać) i święty Józef. Intryguje mnie tylko, dlaczego namalowany żłób wygląda jak trumna.


2 komentarze:

  1. Piękny obraz,dzięki za życzenia. Może żłobu nie widział,z miasta był?

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, podoba mi się takie wytłumaczenie! :)

      Usuń