2016-01-07

Okładka do nowej książki (i słówko o inspiracjach muzycznych)


W ostatnim wpisie pochwaliłam się bliską już datą publikacji nowej książki, a gdybym zaczekała jeszcze dzień czy dwa, mogłabym się od razu pochwalić okładką - co niniejszym czynię. Wprawdzie w tekście tytułowa Olga ma oczy ciemne niczym Penélope Cruz, ale za to koci pyszczek mnie wzruszył i bardzo pasuje do fabuły!

Premiera wg zapowiedzi ma być 2 marca 2016 r. Oficjalna, zwięzła zajawka prezentuje się tak oto:


Kogo odnajdziesz po drugiej stronie lustra?
Olga Pańkowska to nieśmiała marzycielka, której niezbyt się wiedzie w życiu. Pewnego dnia ratując bezpańskiego kota, trafia do baśniowego świata i zostaje gospodynią w domu czarodzieja. Jednak tak naprawdę ta historia zaczyna się znacznie wcześniej – w dzieciństwie Olgi, zanim jej rodzice się rozwiedli… Okazuje się, że magiczna rzeczywistość to tylko początek podróży, dzięki której Olga upora się z przeszłością i stanie się gotowa na pasjonujące, dorosłe życie.


Historia powstania tej książki jest trochę zabawna. Zaczęłam ją pisać w listopadzie 2013 r. pod wpływem spontanicznego przebłysku inspiracji - ZAMIAST powieści science fiction, którą teoretycznie miałam tworzyć mniej lub bardziej na zamówienie (napisałam konspekt, napisałam pierwszy rozdział, a potem utknęłam i do dzisiaj nie pociągnęłam tego projektu dalej). Wyjściowo miało to być coś w rodzaju skrzyżowania "W krainie Czarnoksiężnika Oza" i "Ruchomego zamku Hauru", w wersji dla dorosłych. Ale ten ruchomy zamek Hauru po kilku rozdziałach też przestał mi się podobać - jakieś to było wszystko drętwe, wymuszone, budziło mało emocji... A POTEM zetknęłam się z rewelacyjną trylogią płytową Avantasii - The Scarecrow, Wicked Symphony i Angel of Babylon. Historia, którą opowiadają te albumy (w uproszczeniu - historia wyobcowanego i samotnego artysty, jego nieszczęśliwej miłości i szatańskiego kuszenia), sprawiła, że podarłam swoją powstającą niemrawo fabułę na kawałki, a następnie ułożyłam te kawałki na nowo, tworząc coś zupełnie innego i odjechanego. Wprowadzenie do tekstu artystycznej duszy z problemami (tytułowy "Scarecrow" z płyt jest muzykiem, mój - grafikiem, który hobbystycznie maluje... między innymi obrazy przedstawiające strachy na wróble) sprawiło, że książka dostała skrzydeł i zaczęła frunąć. (I pojawia się w niej szatan pod postacią Tobiasa Sammeta - w takim wcieleniu scenicznym jak powyżej.)

Oto jeden z utworów, które zainspirowały powstanie "Olgi...", a zarazem jedna z najlepszych piosenek, jakie znam. Na pewno umieściłabym ją w swojej osobistej pierwszej dziesiątce ulubionych utworów. Dobra rada: około minuty 5:35 warto podkręcić głośność!




Goodbye (Żegnaj)
Your pocket full of dreams (Z kieszenią pełną snów)
Your mind in a daze (W ogłupieniu)
Keep on chasing rainbows (Wciąż jeszcze gonisz tęcze)
Fly high (Wzleć wysoko)
Leave the past behind (Zostaw za sobą przeszłość)
The dark road you take bears no escape (Z mrocznej drogi, którą podążasz, nie ma ucieczki)

In a world of grand illusions (W świecie wielkich iluzji)
Where love is just a dream (Gdzie miłość jest tylko snem)
You gotta make your sacrifices (Musisz zdecydować, co poświęcisz)
Time to pick your poison (Pora wybrać dla siebie truciznę)

[...]

Riding on, winter on the mirror (Jechać dalej, zima na lustrze)
Riding on into the unknown (Jechać dalej w nieznane)
If I'll awake in pain one day (Jeśli pewnego dnia zbudzę się czując ból)
I gotta catch just one more train (Muszę zdążyć na jeszcze jeden pociąg)



5 komentarzy:

  1. O, książka o grafiku z problemami jakoś do mnie przemawia, chyba będę musiała przeczytać. ;) No i koty zawsze na propsie. Choć o okładce nie wiem co myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy tego grafika mają związek raczej z jego osobowością oraz przeszłością (niezbyt sympatyczny ojciec), a nie z wykonywanym zawodem :)

      Usuń
  2. Fajnie! Na Armadzie ktoś napisał ze okładka mu się kojarzy z Hermioną nie do końca zmienioną w kota.Lubię czytać o Twoim procesie twórczym.Jest taki..nieprzewidywalny..

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jakie sweet skojarzenie, to z Hermioną :) A co się tyczy nieprzewidywalności procesu twórczego - NIC nie przebije tego, jak powstawały "Dwie karty" :D

      Usuń
  3. Po pierwsze gratuluję nowej książki!
    Po drugie kawałek rzeczywiście świetny :-D!
    A Twój wpis dowodzi tylko, jak ważne w procesie pisania jest posiadania odpowiednich źródeł natchnień.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń