2016-07-08

Bolesny koci problem


Pech to podstępne zwierzę. Krąży, krąży, aż w końcu napada w najbardziej nieoczekiwanym momencie.

Spędziliśmy z mężem tydzień w Komańczy, wróciliśmy w ubiegły piątek. Było cudnie - siedem dni, siedem wycieczek, natrzaskaliśmy mnóstwo zdjęć, widzieliśmy salamandry (cztery jednego dnia!), zaskrońce, jelenie i padalca. Zbierałam się, żeby napisać z wyjazdu dłuższą relację... no i na razie nie napiszę, albowiem dzisiaj zaistniał Problem. Pech nas dopadł. A ściślej - dopadł kota.

Sammet pojawił się dzisiaj raniutko po nocnej włóczędze, zjadł śniadanko, a później znowu gdzieś zniknął na cały dzień. O tej porze roku to nic dziwnego - w przeszłości zdarzało mu się wsiąknąć nawet na półtorej doby, Ofelii też. Ciepło jest, ogródki i krzaki kuszą. Sprawdziłam na wszelki wypadek garaż i zakamarki domu, żeby zobaczyć, czy kot nie siedzi gdzieś zamknięty. Nie siedział. No to nic, czekamy, choć z narastającym stopniowo niepokojem. A godziny mijają... aż do zmierzchu. Wieczorem po 21 znów wołanie, kicianie - i jest! Przyszedł. Ale jakoś tak wolno, niepewnie. Właściwie się wlókł. A potem okazało się, że nie bardzo daje radę wejść po schodach, strasznie miauczy. Domownicy zawołali mnie na dół (nie ja wpuszczałam kota do domu), zobaczyłam, że Sammet kuleje i tylna łapka mu wisi w niezbyt anatomicznej pozycji... Defetystycznie, dość spokojnie stwierdziłam - ma chyba złamaną łapę, jedziemy natychmiast do weta.

Zawieźliśmy biedaka na nocny dyżur do kliniki weterynaryjnej, gdzie po otwarciu transporterka okazało się, że po drodze posiusiał nam się z bólu... Miła młoda pani wet obejrzała go, zrobiła zdjęcie rentgenowskie (wymagało to dłuższych manipulacji, żeby kota odpowiednio ułożyć na stole, co niestety przyprawiło go o jeszcze więcej cierpienia, na przemian strasznie płakał i syczał) i sekundę później wszystko już było wiadomo - na ekranie wyświetliło się złamanie kości udowej jak byk.

Nieszczęsny pacjent dostał zastrzyk przeciwbólowy, antybiotyk i został na noc w lecznicy - w chwili, gdy piszę te słowa, Sammet leży w klatce na wyścielonym podkładami higienicznymi dnie od transporterka i trudno powiedzieć, czy przysypia, czy nasłuchuje ze strachem, bo w tym samym pomieszczeniu przebywają w klatkach co najmniej dwa duże psy. Jutro (a w zasadzie dziś) czeka go dokładniejsza diagnostyka (w tej chwili nie wiadomo, czy nie ma jeszcze innych obrażeń) i operacja - chirurg zespoli kości gwoździami.

Oczywiście dobrze, że to "tylko" złamana kość udowa, a nie połamana miednica czy kręgosłup, i dobrze, że biedak jakoś dał radę się dowlec do domu (wszystkim nam robi się zimno na myśl, co by było, gdyby go takiego kulejącego przejechał samochód albo napadł pies), ale prognozy na najbliższy miesiąc wyglądają smutno. Nasz pręgowany łobuz spędzi teraz dużo czasu w opatrunku usztywniającym i będzie siedział zamknięty na małej przestrzeni (w lecznicy radzą wręcz umieścić go w klatce), żeby nie łaził i nie popsuł roboty chirurga. Nie wiemy i raczej się nie dowiemy, gdzie się tak urządził - wetka twierdzi, że mogło go lekko potrącić auto, ja raczej obstawiam, że miał bliskie spotkanie z rowerzystą albo zleciał skądś (drzewo, daszek?) na twarde podłoże, albo też ktoś go kopnął... Sammet niestety jest ufny w stosunku do obcych i pozwala im się głaskać - Ofelia ucieka.

Jeszcze przed operacją mają do mnie zadzwonić z kliniki i powiadomić, jaki jest stan kota. Kciuki bardzo, bardzo potrzebne.




7 komentarzy:

  1. Szybkiego powrotu do zdrowia i formy, Sammet!

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę trzymać mocno kciuki za kotełka i jego szybki powrót do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! Przed chwilą zadzwonili z kliniki - połamaniec jest po badaniach i albo właśnie go operują, albo lada moment zaczną. Na pewno zostanie w lecznicy co najmniej do jutra, a być może dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymamy! Biedny kociak!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  5. Popołudniowe info z kliniki: kot po operacji, wybudza się po znieczuleniu. Musimy mu pilnie zorganizować klatkę albo duże pudło, w którym biedak spędzi kilka następnych tygodni, żeby nie mógł łazić, a zwłaszcza skakać :(

    OdpowiedzUsuń
  6. To wbrew naturze,biedak.

    Chomik

    OdpowiedzUsuń